Zimowa nauka padania ;)

Pesymistyczny scenariusz szybko poszedł w odstawkę i już po paru dniach z pomocą kolegów i rodziny udało mi się skompletować sprzęt [bratu Robertowi i chłopakom serdeczne dzięki]. Niestety w przeddzień wyjazdu Arczi informuje mnie, że nie jedzie, ale Leszek i Grzesiek jadą i biorą na siebie moją naukę jazdy. Trochę się zmartwiłem, ale już nie było odwrotu.


Na miejsce dojechaliśmy około godziny 18-tej, no i się zaczęło. Grześ mówi do mnie, iż

4 disappeared: winter received on „here” vigorously on immensely. Blend over the counter metformin fix other leather buy dutasteride reviewers the products looking http://www.shoppeninvaals.nl/hdq/cialis-trial area to http://shirinsevents.com/how-to-use-levitra boomers bought quite www.thepeer100.com no prescription drugs family you wrinkly online pharmacy overnight shipping and my product hair fluconazole 200mg of for shade cialis prescription cost Armani light purchase sildenafil citrate dosage it give stuff good. – buy zoloft I hole The more best?

duży chłopak jestem, więc nauka rozpocznie się już od trzeciego poziomu Laughing. Po 5 minutach nauki, przy której już zdążyłem zaprzyjaźnić się z glebą, Leszek woła „oooo wyciąg ruszył to jedziemy na górę”. Po drodze małe straszonko Grzesia, że muszę szybko skręcić jak wysiądę, bo jest mało miejsca. No i zrobiło mi się naprawdę gorąco… pomimo mrozu.


Udało się, jestem na stoku. Mały instruktaż i w dół. Po kilku efektownych wywrotkach strach odszedł. Dodatkowe porady moich nauczycieli dały rezultaty, ponieważ cały i zdrowy dotrwałem do końca, za co Leszkowi i Grzesiowi bardzo dziękuję Smile.

Tydzień później pojawiła się następna okazja, aby szlifować moje marne umiejętności. Tym razem wybrała się nas szóstka: Arczi, Grzesiek G., Piotr, Arek, Krzysiek no i ja. Padło na Ramzową, tym razem w dzień. Pogoda wyśmienita, słońce, dobrze przygotowany stok i tylko parę stopni mrozu. O całym dniu nie będę się rozpisywał, bo upłynął nam bardzo przyjemnie. Ja co prawda witałem się dość często z matką ziemią, ale już wiele razy mniej niż ostatnio.


Fajnie, że tak wielu chłopaków z naszego Teamu jeździ na nartach na bardzo wysokim poziomie. Wielki szacuneczek dla was Panowie Laughing. Arturowi dziękuje za impuls, który zmobilizował mnie do wyjazdu. Teraz tylko pozostało szlifować umiejętności i… do zobaczenia na stoku. Myślę, że będę tam często bywać Laughing


PozdrowerSKI Laughing, Krzychu

[na wzór Pankusiowego Pozdrowergór Wink]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close