Z pamiętnika bikera – POLANICA ZDRÓJ

 

Na maratony do Polanicy jeżdżę z wielką radością i sentymentem, gdyż właśnie tam w czerwcu 2004 w towarzystwie Sławka „zaliczyłem” jeden ze swoich pierwszych maratonów. Z tego co wiem, to swoją przygodę z maratonami w Polanicy właśnie rozpoczynali również Arczi i Przemobamber.. może ktoś jeszcze?

 

                                                                            POLANICA-ZDRÓJ 2004

 

Trasa maratonu w Polanicy należy do jednych z moich ulubionych. Ale jak donoszą różne źródła w tym roku trasa jest nowa – zmieniona, podobno na lepszą (czyt. lżejszą), niestety osobiście tego nie sprawdzę, więc niech startujący sami zweryfikują i ocenią, bo przecież każdemu może podobać się coś innego.

Mnie bardzo podobała się „stara” wersja trasy począwszy od wąskich podjazdów na samym początku po hardcorowy podjazd pod Hutę. Przygotowując sie do tego maratonu trzeba było dobrze napompować koła (min 3.5 atmosfery), kto tego nie zrobił Laughing „snejka” miał gwarantowanego. Trasa była wręcz usiana kamieniami i dlatego 2 dętki w zapasie to było minimum. Nie brakowało szybkich, hardcorowych zjazdów, gdzie dosłownie trzeba było trzymać się mocno aby nie spaść z roweru. Szczególnie dobrze pamiętam dwa takie zjazdy: pierwszy krótki, ale treściwy, mocno w dół, dużo kamieni, wielu właśnie tam łapało gumy. Drugi również szybki ale dużo dłuższy i na końcu czułem ulgę Laughing, bo gdyby trwał dłużej to ręce wyskoczyłyby z barku. Wspominając o trasie w Polanicy nie można nie opisać słynnego podjazdu pod Hutę. Zaczyna się się dość spokojne. Dodam, że to podjazd asfaltowy, ale to nie umniejsza jego „wielkości” (choć nie jest długi, bo jak dobrze pamiętam ma około 2,5-3 km). Pierwsze 500 m „idzie jak po maśle”, ale później jest już gorzej i gorzej.. po 1,5 km zrzucasz na 1:1 i harujesz jak wół, bo nachylenie to około 22%. Ale zmierzenie się z tym wymagającym podjazdem daje wielką satysfakcję i na szczycie uczucie ogromnej radości z pokonania tej piekielnej góry. I właśnie takie mocne akcenty sprawiają, że dla mnie „stara Polanica” zawsze już będzie wyjątkowym maratonem.

  

 

Polanica jest atrakcyjna również dla kibicujących, a to ze względu na Park Zdrojowy, który znajduje się nieopodal miejsca startu. Oczekując zawodników można spędzić miło czas na spacerze po parku, kawce w przytulnej kafejce, czy przyglądaniu się miejscowym atrakcjom (występy itp.).

 

 

Pozdrawiam, Krzychu

 

Uwaga Członkowie MTB Krapkowice – ważna INFORMACJA !  

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close