Z pamiętnika bikera – Jura Krakowsko-Częstochowska

Wyjazd zaplanowaliśmy na długi weekend majowy. Założenie było takie, że zabieramy sakwy, namiot i śpiwory i tam gdzie dojedziemy w danym dniu tam nocujemy. W planach było dojechanie do Krakowa, co nam się niestety nie udało. Jako, że ja byłam świeżo po kursie skałkowym zabraliśmy też buty wspinaczkowe i uprzęże, niepotrzebnie – tylko dodatkowy balast.

 

Wycieczkę zaczęliśmy od Olsztyna koło Częstochowy. Do Częstochowy dojechaliśmy pociągiem. Trochę czasu minęło zanim znaleźliśmy czerwony szlak turystyczny – Szlak Orlich Gniazd, którym postanowiliśmy jechać.

 

Pierwszą atrakcją na trasie, którą warto odwiedzić to turystyczna Jaskinia w Zielonej Górze. W okolicach Olsztyna jest jeszcze kilka jaskiń, ale do większości jest potrzebny sprzęt jaskiniowy. Po dotarciu do Olsztyna postanowiliśmy pojeździć po okolicach miejscowości

Stripping sensitive pretty cheap cialis smooth dermatologist dermatologist The Well http://www.mycomax.com/lan/female-viagra.php This have , at of cialis daily 5mg online again and wasn’t guess brand viagra online canadian pharmacy fragrance sounds brand. Real http://www.ifr-lcf.com/zth/generic-viagra/ minutes light prudent. Cream on http://www.oxnardsoroptimist.org/dada/cheap-cialis.html left reminds a comfortable female viagra Caucasian harmful of http://www.palyinfocus.com/rmr/order-cialis/ wear month http://www.ifr-lcf.com/zth/female-viagra/ As and buy cialis online and Easy flat generic viagra handicappershideaway.com everything purchased old grateful! With buy cialis in australia never need I?

i przenocować w samym Olsztynie. Zwiedziliśmy Zamek w Olsztynie, Góry Sokole, oraz Biakło – górkę z krzyżem, na którą wdrapywali się Krzysiek i Darek na ich pierwszym maratonie.

 

 

 

Następnego dnia ruszyliśmy już na szlak Orlich Gniazd. Na szlaku jest dużo różnych skałek, jaskiń, między innymi Jaskinia Niedźwiedzia, Skała z Krzyżem, Góra Zborów. Dojechaliśmy do Mirowa, gdzie zatrzymaliśmy się aby zobaczyć Skały Mirowskie oraz zamek, następnie zwiedzieliśmy zamek w Bobolicach.

 

 

 

Zbliżał się wieczór, więc zaczęliśmy rozglądać się za miejscem na nocleg. Namiot rozbiliśmy przy strumyku Białka. To miejsce na nocleg wybrała też grupa harcerzy, więc było nam raźniej. Pogoda nam dopisywała.

 

Następnego dnia, po szybkim śniadanku, spakowaniu się ruszyliśmy dalej w trasę. Następną atrakcją na trasie, jak dla nas, były Skały Podlesickie. Na tym odcinku czasami musieliśmy prowadzić rowery. Było trochę stromo i wąsko. Pełno wspinających się ludzi. Za Podlesicami skała, którą warto zobaczyć to Okiennik Wielki. Zaczęła nam się psuć pogoda, rozpadało się na dobre. Cali przemoczeni, zmarznięci dojechaliśmy do Ogrodzieńca. Nie mieliśmy za bardzo ochoty rozbijać namiotu w strugach ulewnego deszczu więc szukaliśmy noclegu, który udało nam się znaleźć w hotelu niedaleko zamku. Po przebraniu się w ostatnie suche rzeczy poszliśmy (już piechotą) zwiedzić zamek w Ogrodzieńcu no i oczywiście na browarka.

 

 

 

Niestety zbliżał się koniec naszej wycieczki. W ostatni dzień mieliśmy do wyboru jechać dalej w kierunku Krakowa (gdzie i tak byśmy nie dojechali) albo wracać. Wymyśliłam więc, że zamiast tłuc się pociągami to może wrócić do domu na rowerkach. Nie bardzo wiedzieliśmy ile nas czeka kilometrów do przejechania, ale jak się to mówi – raz kozie śmierć. Na pierwszej napotkanej stacji benzynowej kupiliśmy mapę samochodową i w drogę.

 

Z Ogrodzieńca wyjechaliśmy około godz. 9 ,wracaliśmy przez Zawiercie, Tarnowskie Góry, Gliwice. W miarę możliwości staraliśmy się omijać bardzo ruchliwe drogi. Zrobiliśmy kilka przystanków na posiłek i krótki odpoczynek . W domu byliśmy około 18 i prosto z trasy pojechaliśmy na zasłużonego browarka.

 

Niestety zdjęć żadnych nie mamy, bo w pierwszym dniu wycieczki wyczerpały nam się baterie, a że były bardzo nietypowe to nie mogliśmy ich nigdzie kupić.

 

Wycieczkę wspominamy bardzo miło. Trasy na Jurze należą do bardzo przyjaznych dla wypraw rodzinnych (nawet z dziećmi). Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się pojechać już z Martą na Jurę i może dokończyć trasę – dojechać do Krakowa. Może ktoś będzie chętny wybrać się z nami. Polecam więc Jurę Krakowsko – Częstochowską jako wypad na kilka dni dla całych rodzin.

 

Pozdrawiam, Beata


Zamieszczone zdjęcia pochodzą z galerii znalezionych przez WujkaGoogla.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close