Z hamakiem przez Sudety

Wiele lat temu kupiłem okazyjnie sznurkowy hamak z myślą o nocowaniu w górach. Lata mijały a hamaczek leżał w kącie głęboko schowany bo zawsze przegrywał z namiotem przy kompletowaniu ekwipunku. No i wreszcie się doczekał – zabrałem go w trasę po Sudetach. Chciałem pokonać rowerem niebieski szlak (pieszy) wytyczony ciągłą linią od Szklarskiej Poręby przez Izery, Góry Kaczawskie, Sowie i okrążający Kotlinę Kłodzką do Pasterki w Górach Stołowych. Przez 2 dni towarzyszył mi Jurek – partner wielu górskich eskapad – później musiał wrócić do domu i zostałem sam.

P7240068 P7240074

Ruszamy spod zaprzyjaźnionego adresu w Zachełmiu do Piechowic a następnie stromym podjazdem do stacji kolejowej Szklarska Poręba Dolna, gdzie zaczyna się niebieski szlak. Szybko robi się ostro i trzeba pchać rowery. Na mapie trasa w okolicach Szklarskiej jest dziwnie pokręcona, teraz już wiemy dlaczego – bo tam są skałki i należy większość zaliczyć. Bardzo to atrakcyjne, gdy się nie ma niczego do pchania… No ale cóż, sam chciałem :(

P7240088 P7240092

W Izerach jest już znacznie lepiej, zwłaszcza po naleśnikach w Chatce Górzystów :)  Za Świeradowem robimy planowe odbicie ze szlaku pieszego na rowerowy, którym da się wjechać na Sępią Górę zamiast pchać się na krechę niebieskim. Dalej jest ładny zjazd aż nagle przed Rozdrożem Izerskim szlak skręca z pięknej szutrówki w górę w podmokłą i zakrzaczoną ścieżkę. Po chwili wątpliwości decydujemy się trzymać szlaku, przez co stracimy mnóstwo sił i czasu bo odcinki przejezdne występują tu w zdecydowanej mniejszości. I tak raz wolniej, raz szybciej posuwaliśmy się do przodu a czas biegł o wiele szybciej. Wreszcie przed nami wyrosło jezioro Wrzeszczyńskie a później Pilchowickie, które okazały się najtrudniejsze na całej trasie. Oczywiście nie same jeziora, tylko ścieżka to schodząca w dół, to trawersująca zbocze trochę wyżej, obfitująca w korzenie, kamienie, zwalone drzewa i nieistniejące kładki. W końcu znajdujemy miejsce idealne na nocleg, gdzie nie spadają z góry kleszcze i inne tałatajstwo i jest lekki przewiew. Noc zapowiada się ciepła, więc rozwieszam hamak, Jurek kładzie się na trawie i usiłujemy zasnąć. Nie jest to łatwe pomimo zmęczenia bo hamak okazuje się za mały i leżę w nim ściśnięty jak baleron. Przy próbnym rozwieszaniu przed wyjazdem wydawał się wygodny, jednak przy dłuższym leżeniu już taki nie jest.

P7240128 P7250129

Jakoś tą noc przekimałem, Jerzy też trochę narzekał (na cienką alumatę) ale dziarsko ruszyliśmy dalej. Po zakupach i śniadaniu na trawie ruszamy pełni optymizmu ale czeka nas długie błądzenie po polach, gdyż szlak zniknął pod łanami zboża. Największym wyzwaniem tego dnia okazuje się wdrapanie na Okole – górę niezbyt pokaźną, za to zwieńczoną stromymi skałami, które wysysają resztki sił. Moja decyzja o spaniu pod chmurką, a więc konieczność zabrania śpiwora i hamaka sprawiła, że nie zmieściłem wszystkiego w plecaku i dołożyłem bagażnik z torbą. Teraz te dodatkowe parę kilo szczególnie daje się we znaki. Dzień kończymy w schronisku Szwajcarka w Sokolikach. Jurek stąd zjeżdża w dół bo musi wracać a mnie zatrzymuje „Polana” – wędrowny przegląd piosenki, który akurat tu się odbywa. Ponieważ jest miejsce w sali zbiorowej więc z przyjemnością zostaję słuchając do późnej nocy występujących wokalistów.

P7250162 P7250183

Następnego dnia sporo sił tracę na wepchanie roweru na Skalnik (nazwa zobowiązuje 😉 a potem zmierzam w stronę Chełmca. Tu celowo opuszczam niebieski kolor, ponieważ na górę da się wjechać trasą rowerową, podobnie jest w dół. Trochę wariantów wycinam też za Szczawnem ale generalnie trzymam się niebieskich znaków. Nocleg ponownie w hamaku między brzózkami. Tym razem jest dość chłodno, więc ubieram na siebie wszystko co mam ale i tak trochę marznę.

P7260222 P7270243

Rano, gdy po gwiaździstej nocy oczekuję pierwszych promieni słońca padają na mnie pierwsze krople deszczu :(  O, żesz ty … Dawno tak szybko się nie zbierałem do drogi, jak teraz. Deszcz na szczęście szybko przechodzi i znajduję czas na wysuszenie śpiwora. W okolicach Wielkiej Sowy biorę rozbrat ze szlakiem bo chcę jechać a nie iść ale później znowu wracam na niego. Następny nocleg spędzam w Bardzie Śląskim „Pod złotym lwem” bo mam już serdecznie dosyć hamakowania, i nazajutrz po śniadaniu zaczynam ostatni odcinek Gór Bardzkich, jaki zaplanowałem, czyli do szosy Kłodzko –Nysa. Dużo tu górek i sporo pchania – pokonanie 11 km zajęło mi 3 godziny.

I w tym miejscu skończyłem (chociaż nie ukończyłem) trasę bo pora była wracać do domu. Przy okazji „odkryłem” przyjemną drogę do Nysy – przez Ożary, Niedźwiedź, Lipniki, Goświnowice – dłuższą o 6 km za to praktycznie pustą, bez ocierania się o Tiry. Szlak niebieski okazał się trudniejszy do pokonania rowerem, niż się spodziewałem, chociaż jest tam dużo wspaniałej jazdy. Pomimo długich dni spędzonych w trasie nie pokonałem imponujących dystansów ale czuję się spełniony – przejechałem (bez dojazdu do domu) 298 km i 7822 m przewyższeń, byłem w trasie 46 godzin i wypociłem 14 browarów :)

Bez_tytułu_2

Tych kilka dni pozwoliło mi nabyć nowych doświadczeń i wiedzy, a mianowicie

  • Hamak powinien być zdecydowanie dłuższy (dla mnie 3 m zamiast 2-ch)
  • Poza moskitierą (miałem, a jakże) potrzebny jest tarp, czyli daszek rozwieszany nad hamakiem
  • Ponieważ wiatr podwiewa od spodu, więc potrzebna jest karimata, jako izolacja od dołu
  • To wszystko tyle zajmuje miejsca i waży, że zdecydowanie lepszy jest namiot :)
  • Jednak warto wybierać do jazdy trasy rowerowe a nie piesze (to akurat żadna nowość ale na utrwalenie tej wiedzy nigdy nie jest za późno)

 

Gdyby jednak ktoś chciał przejechać całą trasę to mimo wszystko – warto

Podziwiam Cię, Twardzielu, jeżeli dotrwałeś do końca lektury i pozdrawiam serdecznie

Lechu

Tu więcej zdjęć : zdjęcia

 

2 comments for “Z hamakiem przez Sudety

  1. Grzegorz
    Grzegorz
    31 lipca 2015 at 07:56

    Jak pisałeś „kilkudniowy forsowny przejazd” to nie kłamałeś. Rewelacja! I do tego ten hamak… :)

  2. Arczi
    Arczi
    2 sierpnia 2015 at 22:16

    Jesteś Wielki, 14 browarów !!! Jestem pełen uznania za te Twe szwędanie się z rowerem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close