XC Brzeg czyli pełny gaz i pełny hamulec

Druga różnica to organizacja imprezy. Położenie trasy umożliwiało obserwowanie rywalizacji z jednego miejsca. Natomiast krótka pętla (ok. 2 km) powodowała dużą częstotliwość przejazdu zawodników. Na pewno jest to bardziej atrakcyjne dla kibiców niż parogodzinne oczekiwanie na dojazd na metę maratonu.


Na tak przygotowanej trasie wystartowała elita, a wśród niej oczywiście Grzechu Gebauer.

Od początku wyścigu jechał w czołówce. Jednak rotacja miejsc czołówki była duża, co podnosiło emocje. Po połowie dystansu Grzegorz postanowił zaoszczędzić nerwów kibicom i wyszedł na prowadzenie. Drugi w czołówce elity nie mógł się z tym pogodzić. Atakował naszego kolegę bez żadnego pardonu. Jestem przekonany, że moje pokrzykiwania przyczyniły się w dużym (o ile nie decydującym) stopniu do wygranej Grzegorza. Nie odpuścił do końca i mówię wam walczyć musiał do ostatnich metrów.

Potem wystartowali mastersi, a więc także ja. Pamiętając o niedawnych emocjach postanowiłem ich zaoszczędzić Grzegorzowi i kontrolowałem przebieg wyścigu z dalszej, z góry upatrzonej pozycji. W swoim postanowieniu byłem konsekwentny i na takiej pozycji dojechałem do mety.


Każdemu, kto nie spróbował XC polecam taki wyścig. Warto spróbować.

Pozdrawiam, Arek


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close