Jak Wojtek zdobył Pradziada

 

Taka impreza to doskonała okazja poobcowania z wiosenną przyrodą w kontekście górskich krajobrazów, spotkania znajomych kolarzy jak i sprawdzania siebie.

 

W kalendarzu niektórych zawodników impreza ta urasta do rangi numeru 1, do którego przygotowują się przez większość kolarskiego sezonu.

 

Dla mnie osobiście to przyjemna odskocznia od maratonów (których w tym sezonie niestety za wiele nie było), ale także możliwość zweryfikowania własnej kondycji.

Wjazd na Pradziada (najwyższą górę Moraw) wiedzie 9-cio kilometrową asfaltową drogą o stopniu nachylenia 12 – 14%. Start odbywa się w pięcioosobowych grupach co minutę.

 

Pierwsze 6 kilometrów to cały czas mocny podjazd, bez możliwości wytchnienia. Dopiero za Owczarnią są 2 wypłaszczenia, na których można przez chwilę odpocząć, po to aby przed samym szczytem znów musieć wspinać się stromym podjazdem. Ostatnie metry ciągną się w nieskończoność. Czasówka, pomimo tego że to tylko 9 kilometrów, daje w kość jak porządny maraton. Wszystkie te trudy rekompensuje satysfakcja ze zdobycia góry, piękne widoki roztaczające się na okolicę oraz 9 kilometrowy zjazd.

 

Tegorocznego Pradziada ukończyłem na 4 miejscu w swojej kategorii i na 28 w open.


Pozdrower z Tarnowa Opolskiego :)

Wojtek

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close