Złoty(?) Stok… SUUUPER… błoto i 10 km gratis ;)

-Na starcie Krzysiek, Grzesiek, Piotrek no i Ja Laughing

Dobra, czas wystartować ! Lecimy.. początek nieciekawy (asfalt Undecided ) przejeżdżamy obok parku linowego, dalej do góry pierwszy podjazd i pierwsze strumienie wody spływające po szlaku, pierwsze błotko Laughing. Opatentowałem sobie sposób na pokonywanie szlaków pokrytych błotem, jechałem strumieniem wody spływającym obok Smile.  To dobry patent dopóki była woda, koniec wody zapowiadał kłopoty .

 

Podjazd ciągnął się w nieskończoność, cały czas błoto i śliskie kamienie, co jakiś czas dochodził dźwięk niecenzuralnych słów Wink.  Zaczyna mi się podobać myśląc o następnym pięknym zjeździe, szkoda tylko bo… zaś było pod górę Undecided.

Nareszcie doczekałem szczytu, zmieniam przełożenia i w dóóółłłłłłłłłłł, jak szybko rozpędziłem rower tak szybko zakończenia nerwów nacisneły na klamki hamulców. Co to    @#!!^%# (cenzura)     jest !!! Uskoki, błoto, kamienie… ledwo wyhamowałem i bezpiecznie zjechałem. Zastrzyk adrenaliny przed dalszą jazdą, nie przeszkadzały mi następne ciężkie podjazdy, których było sporo przede mną, pokonywałem je z buta.

 

Błoto opanowało wszystko Wink każdy kawałek ramy roweru, klocek opony, przerzutki, pedały a najgorsze buty. Przemarzłem, nie czułem stóp, po zaliczeniu kąpieli błotnej balast się zwiększył Wink. Po kolejnym podjeździe (czytaj podejściu Tongue out) nareszcie w dół, fajny singielek w suchy dzień… BAJKA…  szybki, kręty po korzeniach ostro na dół, lecz w ten dzień utrapienie nawet najlepszych zawodników. Podziwiam Wariatów(ki), którzy tam walczyli o naprawdę dobry wynik.

 

G&G nas nie rozpieszczał, oczywiście dowalił nam następny piękny podjazd Laughing, gdyby nie błoto jest do podjechania, oczywiście nie wspomniałem – jestem piechurem wole podejść  Wink, ciężkie pchanie roweru w błocie wypompowało całą energię i miałem wrażenie że ślimaki są szybsze Tongue out.

Końcówka maratonu była przepiękna… resztkami sił przejechałem część singla. Korzenie, rozjechana ziemia, ostro na dół. Technika i jeszcze raz technika na zjazdach tego mi brakuje żeby zjechać całość tych przepięknych szlaków.

-Niby pagórki, niby szlaki turystyczne, niby błoto…

Złoty Stok ??  

 

Koledzy może coś dopiszą Smile  

Pozdrowergór, Darek

 

p.s. Najważniejszy jest fakt, że cała czwórka po pokonaniu ponad 50 km (dystanse podane przez organizatora były zaniżone o ponad 10 km dla mega i giga) dojechała do mety cała, zdrowa i zadowolona Laughing.

Grzesiek dotarł na metę jako pierwszy wykręcając znakomity czas i zajmując 36 miejsce w kategorii M-2, Piotrek (tuż za bratem) zajął 40 miejsce. Panowie z M-3 również dobrze się spisali Krzysiek – 42 miejsce, Darek – 125.

Zostaliśmy również sklasyfikowani drużynowo Laughing i zajmujemy 55 miejsce na ponad 200 drużyn (czy Prezes jest dumny ? Wink

Pełna klasyfikacja na stronie organizatora.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close