DSC05130

…skopać wszystkim tyłki !

IMG_3762 W przeddzień startu w Myślenicach odbieram telefon od Arka…

A: Cześć Prezes ! Jedziemy na maraton skopać wszystkim tyłki i pokazać gdzie ich miejsce w szeregu ? :) Pogoda ma być idealna, a warunki na trasie fantastyczne ! To specyfika tego rejonu i tych górek, że woda się ich nie ima ! No może poza ostatnimi 3 km gdzie występować będzie kilka kałuż (info z forum), ale co tam… w końcu MTB prawda ? Hehe

P: Dobra, namówiłeś mnie. Tyłki będą skopane !

Sobota 7 rano wyruszamy. Na owe optymistyczne warunki zdecydowali się: Magda, Beata, Arek, Lechu, Floro, Waldi i ja. Miny szybko nam zrzedły, gdy przez całą drogę padał intensywny deszcz. Ale cóż, jedziemy do celu…

Po przybyciu na miejsce i objechaniu ostatniego odcinka trasy chyba każdy obrał taktykę i dystans w jakim pojedzie. Warunki nie były najlepsze :(

Czekając na start w sektorze już byłem pewny, że chcę jechać na Mini ! Myślałem w tym momencie nie o sobie a o sprzęcie, który w takich warunkach ucierpi najbardziej.

3…              2… 1… start !

DSC05130

Arek wyrwał od pierwszych metrów jakbym chciał mu krzywdę zrobić :) Ja jednak nie puściłem się za dziką zwierzyną i na spokojnie robię swoje.

Po krótkim czasie wyprzedza mnie Lechu, który startował kilka sektorów dalej ! O nieee, trza się brać ! :)

Starałem mu się dotrzymać koła, choć nie było łatwo. W ferworze walki oczywiście przegapiłem zjazd na Mini i popędziłem dalej za Leszkiem. No i się zaczęło…

Podjazd – błoto, wypłaszczenie – błoto, zjazd- błoto…

Warunki te odejmowały mi siły z każdym kilometrem. Była to walka z samym sobą oraz sprzętem, który odmawiał posłuszeństwa przez zapychający gliną każdy element mego rumaka.

Lechu jednak miał większe problemy z napędem i zaczął do mnie tracić, aż zupełnie zniknął za moimi plecami. Gehenna z piachem w oczach i ustach nie miała końca…

Po 4h11min i prawie 1700 m przewyższeń wreszcie meta. Nie powiem żeby czas, w którym pokonałem ten dystans (42 km) mnie zadawalał, ale takie są efekty gdy zamiast siedzieć na siodle się wędruje… Notabene także w miejscach, gdzie powinno zjeżdżać się z górki ! :)

DSC05179

Małe zdziwienie z mojej strony było gdy na mecie powitał mnie Leszek z plasterkiem na nosie  podając spragnionemu maratończykowi kufel piwa :) Niestety Lechu nie ukończył wyścigu ze względu na kraksę, której uległ. Musiał niestety zakończyć ściganie skracając trasę.

 

Najważniejsze, że w komplecie i prawie w idealnym stanie wracamy z uśmiechem na twarzy… Kolejny maraton zaliczony ! Z tymże tyłek został skopany mój poprzez krótki ale treściwy Myślenicki maraton :)

PS. Arek, jak będziesz chciał kiedyś jechać jeszcze na maraton… To nie dzwoń do mnie ! 😉

Arczi

 GRATULACJE DLA MAGDY, KTÓRA STANĘŁA NA NAJWYŻSZYM MIEJSCU PODIUM W SWOJEJ KATEGORII !!!

5 comments for “…skopać wszystkim tyłki !

  1. Arek
    2 lipca 2013 at 19:59

    Dobrze Prezesie, nie będę dzwonił ani pisał:) Gratuluje relacji i wyniku:) Kto był to wie ja ciężko było w błocie po kolana!!!

  2. Krzychu
    2 lipca 2013 at 20:37

    Jak to dobrze być czasem w domu:-)

  3. Floro
    2 lipca 2013 at 20:55

    Arek dzwoń do mnie 😀 ja już rower doprowadziłem do używalności, z pomocą braci G.

  4. Lechu
    Lechu
    3 lipca 2013 at 08:34

    Dobrze się jechało w Myślenicach… gdy zamieniłem błoto na asfalt :)
    Tym razem nie ja pokonałem trasę tylko ona mnie. Chyba pora się zapisać do Krapkowickich Rowerków :(

    • Arczi
      4 lipca 2013 at 07:45

      Krapkowickie rowerki hehe Ponoć dostali kasę z gminy na „łoki-toki” żeby podczas jazdy komunikował się pierwszy biker z ostatnim. Przy Twojej formie ten sprzęt chyba by nie zadziałał 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close