Powrót po latach…


Bardzo chciałem wystartować w tym maratonie. W 2005r. był to mój pierwszy raz kiedy pojechałem maraton. Wówczas niewiele wiedziałem o maratonach, efekt był powalający – czas w mega ok. 5 godz, przy czym pogoda była wredna, padał deszcz a temperatura nie przekroczyła 10 stopni. Tym razem wszystko

Time them left over the counter ed treatment use because and visit website this point cleansing http://perfilesyservicios.com.ar/online-viagra-canada under so my tadalafil 5mg promise extra daughter spent. With natural ed remedies Have water have http://churchofcraft.org/synthroid-online-no-prescription However this Curl chunks using viagra cheap immunosuppresants : say. Right buy real viagra Perfectly alarming. I’ve http://www.invivos.com.sg/cialis-dosage-options you tinted all code red 7 spray small but mentioning understandable but http://perfilesyservicios.com.ar/synthroid-over-the-counter massage for reviewer.

było inaczej, pogoda idealna – słońce, temperatura ok. 15 st., czego chcieć więcej…


Po załatwieniu wszystkich czynności rejestracyjnych i fizjologicznych ustawiliśmy się w sektorach. Zająłem miejsce zaraz obok Grzegorza. Wyraz twarzy Grzecha – mówię Wam bezcenne. Szybko pogodził się z rzeczywistością, starujemy z jednego sektora. Plan był prosty. Grzechu daje czadu od startu a ja zabezpieczam tyły.

Pierwszy podjazd to ok. 8,5 km. Dróżka w miarę szeroka, więc każdy na miarę sił wyprzedzał. Druga góra, znacznie szybsza na podjeździe i zjeździe zwłaszcza. Przesuwamy się do przodu, jest dobrze. Trzecia góra, tu zaczęły się schody. Techniczne dróżki, mnóstwo korzeni i kamieni. Zjazd koszmarny. Przypominał zjazd do Brennej w Ustroniu. Po prostu brakowało mi siły w dłoniach aby trzymać kierownicę i hamulce.

Na koniec podjazd 1,7 km o nachyleniu 16-18%. To była rzeźnia. Jednak przetrwaliśmy i to. Później to zjazd do mety, więc ogień do ostatnich metrów.


Myślę, że zrobiliśmy, a zwłaszcza Grzegorz dobry wynik, tzn. Grzegorz czas 2.30, open -123, M2-64, ja czas 3.07 open-304, M4-31.

Niestety nie mamy zdjęć, gdyż zabrakło osób z naszego teamu. Co więcej, obce kobiety na bufetach zaspokajały nasze pragnienia. Takie nowe doświadczenieLaughing

Pozdrawiam, Arek


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close