Polanica – Finał BM 2008

Polanica, wbrew prognozom pogody, przywitała nas chmurami, ale za to całkiem przyzwoitą jak na tą porę roku temperaturą 17°C. Na miejsce dotarliśmy o 9.30 po niespełna dwugodzinnej podróży – Piotrek dość mocno mobilizował konie mechaniczne w swojej Renówce Smile

 

Zanim przygotowaliśmy sprzęt i „siebie samych” do startu, zdążyliśmy zrobić obchód po stoiskach wystawców, trochę dłużej goszcząc, tradycyjnie zresztą, na stoisku Bike-Center. Z racji tego, że dyskusja z kolegami z Bike-Center trochę się przeciągnęła, w sektorach ustawiliśmy się dość późno – na piętnaście minut przed startem.

 

Tradycyjnie w naszym sektorze M2 spotkaliśmy stałych bywalców maratonów z naszej okolicy – Adriana Zimmermana ze Zdzieszowic, Grzesia Gromka z Opola i Miłosza Kwietnia także z Opola. Inny nasz dobry znajomy Marek Galiński startował z sektora M0, niestety zabrakło naszej najlepszej koleżanki Majki Włoszczowskiej Tongue out

 

Zaraz po starcie, jak to zwykle bywa, rozpoczął sie podjazd, najpierw asfalt, potem kostka brukowa, następnie kawałek z górki i znowu podjazd. W kilku miejscach musiałem zejść z roweru i prowadzić go pod górę, bo tworzyły się korki. Trasa była bardzo mokra i błotnista. Sporo było kamienistych zjazdów, w kilku miejscach miałem problemy z utrzymaniem kierownicy – moje ręce nie wytrzymywały drgań. W międzyczasie rozpogodziło się i wyszło słońce, które to przedzierając się przez korony drzew, od czasu do czasu przyjemnie grzało nas w plecy. Trasa okazała się mocno interwałowa z wieloma podjazdami i zjazdami. Na kilka kilometrów przed metą był ostry kamienisty zjazd na którym to zaliczyłem, na szczęście niegroźny, „dzwon”. Dalej już tylko strasznie męczący wąski leśny podjazd i asfaltowy zjazd do mety.

 

 

Na metę wjechałem resztkami sił, ponieważ na plechach cały czas czułem oddechy kilku zawodników, ale w rezultacie udało mi sie wjechać przed nimi. Z racji tego, że mój kierowca Piotrek spieszył się na rodzinną uroczystość, nawet nie wzięliśmy udziału w pasta party, nie wspominając o tomboli, w zasadzie od razu zaczęliśmy się przebierać i pakować. Z Polanicy wyjechaliśmy jako pierwsi z całego naszego temu już o godzinie 15-tej.

 

Trasa ostatniego tegorocznego maratonu bardzo podobała mi się. Było sporo podjazdów, dużo błotka, kilka trudnych technicznych zjazdów, kilka pieszych przepraw przez rowy i strumyki.

 

No a teraz teamowicze w końcu mamy chwilę wytchnienia i odpoczynku po całym cyklu maratonów. Ale nie na długo, bo przecież już niebawem zaczynamy nowy sezon przygotowań, prawda?


Pozdrowienia z Tarnowa Opolskiego

Wojtek

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close