DSC_0718.jpg

„Panie Rezyserze…”


W dniu przyjazdu szybkie zakwaterowanie i popędziliśmy na pierwszy objazd trasy… Przed nami Skałki Łężyckie oraz Darnków (wg śladu trasa niebieska).

 


 

Pogoda nie dopisywała, bo chłodno i wietrznie, ale mała rozgrzewka przed wyjazdem i od razu zrobiło się cieplej Smile Humory dopisywały mimo krótkiej, ale nieoczekiwanie trudnej kondycyjnie trasy.
Po powrocie czekał na nas gorący prysznic oraz pyszny domowy obiadek. No i wieczorne ognisko, na którym śmiechu co niemiara Laughing

 

W sobotę po śniadaniu wyruszamy na Pasterkę, Broumowskie ściany i Machov (trasa zielona). Trasa całodniowa zapowiadała się jeszcze bardziej wymagająca. Trochę ze smutnymi minami spoglądaliśmy ku niebu… Pierwsze kilometry witały nas deszczem. Na szczęście nie na długo!
Wjeżdżając w czeskie ścieżki napotykamy się na maraton. Podziwiamy ich sportowe zacięcie i szaleńcze zjazdy. Twarde z nich ludki Smile Potem jeszcze kilkakrotnie mamy przyjemność ich spotkać, ponieważ nasze trasy wciąż się krzyżowały. Ale jedziemy dalej… Tzn. mieliśmy taki zamiar dopóki nie wyrosły nam potężne Broumowskie głazy! I wtedy się zaczęło… Wspinanie się z rowerem, przekazywanie ich na zasadzie podaj dalej cegłę. Ta mordęga trwała trudno obliczalną ilość kilometrów, za to czasowo trwało to wieki ! Może nawet 2 godziny dreptania! Wtedy wyklinaliśmy naszego przewodnika… Panie Rezyserze, aleś nam scenariusz zgotował ?! Wink Choć widoki zrekompensowały nam ten trud, a rogale znowu pojawiły na naszych twarzach. Na szczycie jakże miło degustowało się napoje u Rumcajsa po takiej gehennie… Droga powrotna wyglądała już niebo lepiej. Pod górkę, ale na rowerze Laughing

 

 

Niedzielne, poranne promienie słoneczne obudziły nas jeszcze grubo przed budzikiem… Tak podniecony tą sytuacją, że wreszcie będzie możliwość pokręcenia przy wspaniałej pogodzie, na śniadanie zszedłem już przebrany w zielony mundurek Laughing
Na ten dzień Lechu zaplanował zwiedzić – Skalne Grzyby, Piekiełko, zamek na Szczytniku (trasa czerwona). Z naciskiem na Piekiełko, bo tam czekał na nas zimny kufel ze złocistym napojem Wink Z wycieczki tej na dzień dzisiejszy pamiętam tylko to, że Leszek zgubił łańcuch oraz, że była piękna pogoda Laughing

 

Chciałbym wszystkim podziękować za miłe i wesołe towarzystwo !
Do następnego razu…
Arczi

Zapraszamy również do małej GALERII

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close