No pięknie, wypadło na mnie !!!

 

Jako „moderator” naszej stonki poprosił o wytypowanie osoby z teamu, do napisania relacji z maratonu. Nonszalancko wybieram „chętnego”… Grzechu-odpada, bo pisał, Leszek-pisał, Piter-pisał, Łysy-pisał, Karol-kilka razy… a na Kacpra przyjdzie jeszcze pora. No pięknie, wypada na mnie!!!

Zatem zabieram się do roboty, choć weny u mnie wcale FrownSmile


Mimo chłodu jaki panuje, aura nawet sprzyja ! Słoneczko ogrzewa nam twarze…

Baner rozwieszony, zielone stroje wdziane, kaski na miejscach… w takim razie mała rozgrzewka z Darkiem i ustawiamy się do sektorów.

 

 

ARCZI Z DARKIEM O.

 

W swoim sektorze staję wraz z  poznanym w Zdzieszowicach Dariuszem O. Laughing Wesoły gość, często tasujemy się na trasach BM.

Szukam jeszcze dookoła znajomych twarzy… pozdrawiam Arka i Adriana z teamu  zza miedzy.

W końcu S.T.A.R.T. !

 

Na pierwszym ostrzejszym i kamienistym zakręcie walka na łokcie… i pierwsza wypinka. Pomyślałem… ciasno trochę, nie będzie łatwo ! Skok na ramę i gniotę pierwszy podjazd… jestem w transie niczym Muraszka (interpretuj Mrówka). Izoluję się od reszty, nie patrzę na konkurentów… jadę swoje !

Jest dobrze, trasa wymarzona…. Piękne widoki, kamieniste podłoże… rozpieszczam się tylną amortyzacją Laughing

Ku mojej uciesze, skala trudności niezbyt wysoka… to mój 9 start w tym sezonie, więc organizm jakby trochę już przemęczony… ale nie kalkuluję, kręcę !

 

Zbliża się pierwszy bufet. Camel i bidon pełny, a makaron śniadaniowy jeszcze nie zdążył się strawić Wink Bufet zdecydowanie za wcześnie rozmieszczony. Nawet się nie zatrzymuję !

Na którymś ze zjazdów podpinam się pod „wycieniowanego” zawodnika i staram się dotrzymać mu tempa. Siedziałem mu na ogonie ładnych kilkadziesiąt minut wyprzedzając wraz z nim wielu zawodników, którzy wcześniej pokazali mi plecy. Lokomotywa w końcu się urwała, bo nie sztuka być pasożytem, a zmiany przy tym tempie dać nie potrafiłem.

 

Po czasie jadę sławetnym „samolotem”. Zdecydowanie z większą przyjemnością zjeżdżało się tym razem, niż miesiąc temu startując ze Świeradowa, ale w odwrotnym kierunku.

I w tym momencie radocha się skończyła ! Dopada mnie częsta dolegliwość… w postaci skurczu łydki. Ból zaczyna rozwiewać moje plany o przejechaniu dodatkowej pętli na GIGA. Faszeruję się tabletkami, ale to już za późno… Na końcowym podjeździe widać jak horyzont zlewa się z czarnymi chmurami. I teraz jestem pewien, nie będę moknąć… skręcam na MEGA ! Tym bardziej, że po finiszu musi ktoś jeszcze porobić jakieś zdjęcia z maratonu Smile (dopisek red.: tym razem niestety Zbyszka nie było).

 

 
 


Ogólnie maraton bardzo łatwy, z sumą przewyższeń ok. 700 m

Ma relacja trochę uboga, bo wyjątkowo mało się działo…. Na szczęście !!!!  Żadnych dodatkowych przygód, żadnych upadków i niespodzianek…

Bardziej szczegółowa relacja z Jakuszyc, pojawi się na naszym portalu również w wydaniu Karola !

On wręcz wierci się na fotelu, by móc podzielić się swoimi emocjami Wink


Pozdrawiam,
Arczi 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close