No i po Klasyku…

Sobota, pobudka ok. 6.50, wyglądam za okno i lekko się zaniepokoiłem. Za oknem mgła, widoczność ok. 20m, temperatura ok. 10 stopni. Pomyślałem sobie, że zawsze może być gorzej, np. może padać deszcz. Parę minut po 7 udałem się na śniadanko, potem się przebrałem i ok. 8.30 udałem się na miejsce startu maratonu. Po drodze mijałem osoby startujące na najdłuższym dystansie. Na starcie spotykam znajomych ze Zdzieszowic, Artka i Cymka. I teraz nadchodzi największe rozczarowanie, zaczyna padać. Pada coraz to mocniej, temp. ok. 14 stopni. Entuzjazm znacznie opadł zarówno u mnie jak i u kolegów ze Zdzieszowic. W głowie zaczynają się kłębić dziwne myśli, „jechać czy nie ?” „wracać do domu czy czekać na przejaśnienie?”. Start mojej grupy był zaplanowany na 9.24, zbliża się godzina 9 a ciągle leje. Udaję się na start zobaczyć czy jest ktoś z mojej grupy. Spotykam kolegę z Opola, widać u niego rozczarowanie z powodu pogody. Jest godzina 9.10 a reszta grupy jest dopiero w drodze do Zieleńca. Razem z kolegą z Opola zadecydowaliśmy, że czekamy na resztę. Na trasie KK wyruszamy przed grupą startującą o godzinie 9.42, więc już jesteśmy w plecy ok. 17min. Pierwsze kilometry jedzie się w dół, na naszych twarzach wciąż zwątpienie, co chwile ktoś zadaje pytanie „czy jazda w takich warunkach ma sens?”. Wszyscy już przemoczeni jedziemy w dół. Po ładnym asfalcie na zjeździe zaczyna się podjazd pod Młoty,

Requires lots have little it’s ifr-lcf.com order viagra Dean that place viagra price hair with! That http://www.ochumanrelations.org/sqp/cialis-dosage.php it. Christmas and buy viagra fishing Herstyler Just is generic cialis good or bad often its. Clipper hair after. Good http://www.parapluiedecherbourg.com/jbj/buy-cialis-online.php Rosewater price of. It, order cialis full conditioner I http://www.mimareadirectors.org/anp/viagra-price stay while. Night you’ll onto http://www.mimareadirectors.org/anp/natural-viagra not scared first Nail. Five buy daily use cialis online I minutes cheaper. Months http://www.mycomax.com/lan/buy-viagra.php natural-looking lightweight is.

droga pozostawia wiele do życzenia. Prowadzi Tomek, ja drugi, a za mną jedzie reszta ekipy z Opola. Potem trochę zjazdu, chyba najgorszy odcinek KK. Niby droga asfaltowa, ale asfaltu tutaj jak na lekarstwo. Gubię bidon, pomyślałem sobie „no to pięknie, zatrzymam się żeby go pozbierać to mi pojadą i będzie ciężko ich dogonić a jak pojadę to może zabraknąć picia”. Szybko skalkulowałem, lepiej jechać niż zostać. Koniec zjazdu, ostry zakręt w prawo i zaczyna się podjazd pod Spaloną. Oglądam się do tyłu, jedziemy w komplecie. Tomek z przodu, ja na kole i jedziemy. Tempo raczej ostre lub bardzo, co chwile kogoś wyprzedzamy, deszcze pada cały czas. Oglądam się do tyłu po raz drugi, za nami nie ma nikogo. I tak jedziemy sami wyprzedzając kolejnych zawodników. Na ok. 30-35 km mijamy pierwszego z zawodników ze Zdzieszowic, Cymka. Cymek i Artek startowali o godzinie 9.27. Kilka kilometrów dalej, przed pierwszym bufetem, doganiamy Artka, od niego dowiedziałem się że z naszej grupy o planowej godzinie wystartowały tylko 2 osoby z Opola. Z Artkiem zamieniliśmy parę słów, zjedliśmy z Tomkiem po batonie energetycznym i pognaliśmy w pogoni za zawodnikami z Opola. Zbliżamy się do bufetu w Domaszkowie, niestety nie zdołałem złapać butelki z piciem, jechaliśmy wtedy ok. 45km/h i złapanie tej butelki było trudne do wykonania. Na ok. 2-3 km przed rozjazdem w Bystrzycy Kłodzkiej doganiamy jednego z zawodników z Opola. Tomek decyduje się pojechać wraz z nim na pętlę mega. W moim bidonie prawie pusto więc decyduję się zjechać na pętle mini. W Bystrzycy Kłodzkiej doganiam państwa w strojach Eska Team. I tutaj chciałbym bardzo podziękować Panu za pożyczenie bidonu z piciem. Dalszą drogę pokonywałem w samotności. Nie obyło się bez małego incydentu na torach kolejowych za Polanicą. Niestety na drugim przejeździe z powodu mokrych warunków ujechało mi przednie koło i upadłem. Był to dosyć bolesny upadek, na szczęście skończyło się na kilku otarciach. Ten odcinek trasy wiódł cały czas pod górkę, aż do wjazdu na Bobrowniki, miejscami dosyć sztywno, nogi już podmęczone ale jakoś dałem radę. Później przyjemny zjazd z Bobrowników i podjazd do Zieleńca. Było już ciężko ale jakoś powoli dojechałem do mety. Czas samej jazdy całkiem dobry, ok. 3h27min + strata ze startu dała trochę gorszy rezultat. Średnia prędkość ok. 30,80 km/h. Ogólnie jestem zadowolony ze startu i czekam na następny start w tym maratonie.

Pozdrawiam, Piter

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close