P4300024

Nic nie muszę

Zbliżał się kolejny 1 majowy weekend a ja nie mogłem się zdecydować, gdzie jechać.  Że spędzę te dni na rowerze wiedziałem od dawna, tak jest już od kilku lat, jednak niepewność związana z pogodą utrudniała podjęcie decyzji. Miałem w planie Green Velo ze startem w Rzeszowie (już rok temu chciałem tam jechać) albo alternatywną trasę mniej więcej wzdłuż Odry do Świnoujścia ale prognozy dla obydwu rejonów nie napawały optymizmem – zimno i wietrznie albo mokro. W ostatniej chwili uznałem, że nic nie muszę i zdecydowałem się na najcieplejszy w tym okresie rejon, w dodatku dość blisko domu – Jurę Krakowsko – Wieluńską (tak podają niektóre źródła) albo Wyżynę Wieluńską (według innych), gdzie jeszcze nie byłem. W sobotę długo zbierałem się do wyjazdu i dopiero około południa, gdy termometr pokazał plus 10 stopni wyruszyłem z domu. Przed Strzelcami Opolskimi musiałem uciekać na pobocze przed jakimś Tirem ale poza ta jedną chwilą groźnych momentów nie doświadczyłem. Jadąc w kierunku Tworoga wybrałem parę skrótów przez las, mimo że przez ostatnie dni padało; tempo momentalnie siadło, niektórych kałuż nie dałem rady przejechać i musiałem rower pchać ale jakoś się przetarabaniłem

. P4290008P5010098

Potem już trzymałem się asfaltu jadąc przez Kalety, Koziegłowy, Żarki. Pod koniec dnia ruch zdecydowanie osłabł, zniknęły ciężarówki i jazda była całkiem przyjemna. W Złotym Potoku liczyłem na camping ale okazało się, że przeszukując internet trafiłem na zupełnie inne miejsce o tej nazwie i oczywiście tu nic nie znalazłem. Wcale nie musiałem nocować na campingu, więc zrobiłem wieczorne zaopatrzenie w sklepie i pojechałem szukać miejsca na rozłożenie namiotu. Nie było z tym problemu – z dala od ludzi, w lesie na miękkim mchu, do szczęścia brakowało tylko zadaszonej wiaty ze stołem i grzejącego kominka J. No cóż, ciepło nie było. O ile w dzień termometr pokazywał 16 kresek i nieźle grzało słońce to wieczorem temperatura wyraźnie spadała a rano odczytałem 3 stopnie (na szczęście powyżej a nie poniżej zera). W tych warunkach wygrzebanie się ze śpiwora nie jest łatwe. P4290021 P4290018 P4300024

Drugi dzień zaczynam od przepychania się przez jurajskie piachy. Myślałem, że po deszczach będą twardsze ale nic z tego, swoje trzeba było przetuptać. Na góralu bym przejechał ale na trekkingu z kilkunastokilogramowym bagażem to bywało niemożliwe. Za Olsztynem, gdzie zatrzymałem się na tradycyjną kawę z czymś słodkim, krajobraz się zaczął zmieniać. Zostały pagórki ale zniknęły ostańce a miejsce lasów zajęły ciągnące się wioski. Odtąd już trzymałem się dróg, na ogół dobrej jakości.  Omijając Częstochowę trafiam na ciągnące się kilometrami tereny rekreacyjne nad Okszą i Liswartą zabudowane daczami i domkami campingowymi, czasem pamiętającymi minioną epokę, jest sporo lasów. Dość urozmaiconym terenem dojeżdżam do Wielunia a za nim robi się płasko, bezleśnie i jakoś nieciekawie. Planowałem jechać w stronę Legnicy ale mijany monotonny krajobraz mnie zniechęca a ponieważ nic nie muszę to wybieram drogę do domu. Za Kępnem skręcam do Namysłowa, zaliczam w lesie kolejny nocleg i w południe trzeciego dnia w południe mogę niespiesznie popijać kawę w Brzegu przy zamku. Mam czas, więc wybieram drogę przez Grodków i nareszcie widzę znowu jakieś góry – masyw Ślęży i wzgórza w okolicach Strzelina. Od razu mam lepszy humor (chociaż cały czas jest dobry) i nawet wiatr wiejący w twarz tego nie zmienia. Wśród kwitnącego rzepaku powoli kręcę w stronę Krapkowic wiedząc, że na pewno przed nocą zdążę dojechać. P4300043

Przez 3 dni majowego weekendu cieszyłem się wiosną, słońcem, brakiem deszczu i na ogół sprzyjającym wiatrem, przejechałem 438 km, sprawdziłem nowy namiot (stary już się wysłużył) i robiłem to wszystko na luzie, bez sztywnego planu, po prostu nic nie musiałem :). Te dni, gdy większość kraju świętuje i ruch na drogach jest niewielki idealnie nadają się na taką wycieczkę. Za rok pojadę znowu, chociaż nie wiem jeszcze gdzie.

Tu więcej zdjęć majówka

2 comments for “Nic nie muszę

  1. Sławek Mędrecki
    Sławek Mędrecki
    4 maja 2017 at 13:07

    Za to ja muszę….
    …następnym razem znaleźć czas aby jechać z Tobą. Liczę że jeszcze w tym roku coś „sakwowego” wymyślisz 😎
    Pozdrawiam
    S

  2. Lechu
    Lechu
    4 maja 2017 at 18:40

    Całe lato i jesień przed nami, może uda się razem pojechać :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close