MTB Krapkowice i Crocodile Trophy..niemożliwe? A jednak!

Wojtek jest jedynym Polakiem, który już w październiku, będzie startować w 10-etapowym wyścigu po północno-wschodniej Australii – CROCODILE TROPHY !!

 

 

Oto relacja Wojtka z przygotowań do wyprawy, pokonywania trudności w poszukiwaniu sponsorów, ale też wielkiej radości ! Przeczytajcie, bo warto !

 

Cześć!

Jak to się zaczęło? Patrząc na wysłane wiadomości e-mail to 16 kwietnia wysłałem do redakcji BikeBoard odpowiedź na pytanie konkursowe „Od czego pochodzi nazwa strefa 50?” – numer kwietniowy koło 118 strony. Wysłałem, bo chwilowo nie miałem co robić, nudziło mi się. Wyniki miały być koło 27 kwietnia, a ukazały się we wtorek – chyba 30 kwietnia. Była godzina 08:30, kiedy spojrzałem na wyniki konkursu na stronie bikeboard.pl i okazało się, że moje nazwisko widnieje na 1 miejscu zwycięzców – oznaczało to, że wygrałem 1 nagrodę, wpisowe na Crocodile Trophy. Szał, radość, krzyki i mnóstwo telefonów wykonanych do mojej dziewczyny i Rodziców. Tylko Ojciec trzymał dystans, bo wpisowe to jedno a bilet i sprzęt to drugie. Pojechałem na zajęcia, spóźniony, ale bardzo szczęśliwy, wysiedzieć na zajęciach nie mogłem, wykładowca upominał mnie co chwilę… Tamtego dnia miałem prawie pół roku do wyjazdu – mnóstwo czasu…? Być może. Akcję szukania sponsorów oficjalnie rozpocząłem na maratonie w Karpaczu, gdzie pierwszy sponsor zgodził się przekazać mi camelbaka i odżywki maxim – był to dobry początek. Później zaczęło się wysyłanie maili, do różnych firm – początkowo naszą taktyką było
wysyłanie do większych firm, związanych z Australią, z kolarstwem. W maju wysłanych było koło 100 maili – ile odpowiedzi ? 3 – 4 i to jeszcze negatywne. Rozmawiałem ze znajomymi, którzy prowadzą własne firmy, sklepy i są kolarzami. Kolejne rozczarowanie mnie tu spotkało, bo choć wydawało mi się, że jest to ciekawe przedsięwzięcie (jedyny Polak i to z Opola, prestiżowy wyścig, mocno nagłośnione w mediach) okazywało się, że potencjalni sponsorzy nie byli zainteresowani (koledzy kolarze…). Jeśli nie da się w taki sposób załatwić sponsora to spróbujemy przez media – pomyślałem z moją Agnieszką. Wysłaliśmy do wielu programów telewizyjnych ogólnopolskich, lokalnych, do stacji radiowych opolskich i ogólnopolskich oraz do studenckich, do portali internetowych, zarówno tych wielkich jak wp jak i do mniejszych – tematycznych np. bikeworld. Jaki był efekt – pierwsze zgłosiło się Radio Opole, później TVP OPOLE, NTO OPOLE, studenckie Radio Emiter i w końcu Telexpress. Pod koniec przygotowań (we wrześniu) udzieliłem jeszcze wywiadu w Radio ESKA oraz do Australijskich mediów (puls polonie, radio polonia i jeszcze jedno). Tutaj największe rozczarowanie spotkało mnie ze strony portali rowerowych, zero zainteresowania…no comments ! Jeszcze zapytałem się kolegi czy na OKR nie mogliby baner zamieścić do mojej strony- odpowiedź była taka – „wiesz my tymi banerami zarabiamy na utrzymanie strony, jak chcesz to daj 100 zł i będziesz miał na miesiąc” – kolega, kolarz, „biznesmen”… – jakbym chciał wydać 100 zł na reklamę to dogadałbym się z gazetą i miałbym wywiad sponsorowany… Do połowy lipca, nie znalazło się wielu sponsorów, doszedł jedynie FH Matuszewski i XC Life, reszta nie odpowiada – a maili już ponad 200. W końcu czerwca zrobiłem przerwę na odpoczynek i zbierałem siły na nowe przygotowania do CT. Przygotowania pod sam wyścig oznaczały treningi długodystansowe, w terenie, w wysokiej temperaturze. Ja spełniłem jedynie 1 warunek. Miały być 3 zgrupowania było jedno, miały być starty na szosie – były 2, dopiero od sierpnia przygotowania wyglądały tak jak powinny. W  międzyczasie w okresie wakacji rozmawiałem z Poisonem – powiedzieli, że dostanę od nich ramę i części rowerowe, minęły od tego czasu ponad 2 miesiące, a ramy wciąż nie widać. We Wrocławiu znalazłem obiecującą firmę, która była zainteresowana wyścigiem i sponsoringiem (firma, której kapitał przekracza sto milionów zł), jeździłem do nich, dowoziłem wzory umów, projekt koszulki, filmy, wycinki z gazet, wszystko co się da. Niestety, nie udało się. Właściwie to dopiero we wrześniu coś ruszyło, Firma Get zgodziła się na przekazanie drobnej sumki, Optyk Siejka przekazał genialne okulary i również drobną sumkę. Odebrałem ubrania Pearl Izumi oraz Enervit od XC Life. Przyszedł plecak Camlebak, Pani Włoszczowska z Quest Sport – zgodziła się zrobić dla mnie ubranie i lada dzień będę już w nim jeździć, R&P Pawlak udzielił cudownego rabatu na części Shimano. Bilet musiałem kupić sam, dzięki memu Ojcu miałem na to finanse. Wizę elektroniczną uzyskałem w ciągu 17 godzin od momentu wysłania wniosku. Wszystko zaczęło się układać. Teraz już czas na składanie nowego roweru (bo z tego co dostałem nowy rower wyszedł), do pudła czas pakować, ważyć, bo mam tylko 20 kg i 5 podręcznego. Rower leci jako główny, bo nie mam możliwości sprzętu sportowego. Każdy kilogram nadbagażu 200zł !!! Szybko przeliczę żeby uzmysłowić ile z tym będzie problemów:
3,5 kg – pudło na rower
10,5 kg – rower
odżywki i części 5-6kg
razem: 19-20kg
teraz trzeba jeszcze dołożyć ubrania rowerowe i buty rowerowe, kosmetyczkę i ubrania do chodzenia – obawiam się że przekroczę lekko limit…

Pozdrawiam, Wojciech Stefaniak

 

 

Życzymy Wojtkowi, by trudy przygotowań zostały wynagrodzone wspaniałymi przeżyciami podczas CT !!

Zapraszamy też na STRONĘ Wojtka, gdzie wiele ciekawych informacji o wyprawie i nie tylko !

 

Zamieszczone zdjęcia pochodzą z Crocodile Trophy 2007.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close