Mówiłem, że będą żubry…;P

Dzień 1



 

Start z miejscowości Annenheim położonej nad malowniczym jeziorem Ossiacher See, przejazd po okolicznych szczytach, przez które dotarliśmy do stacji pośredniej kolejki 1500 m. Krótka przerwa i powrót do miejscowości Annenheim. Szybkie ogarnięcie się, bo przed nami jeszcze sporo kilometrów co celu naszej wyprawy – Ramsau. Gdy dotarliśmy do naszego pensjonatu Residence – szybkie odświeżenie, kolacyjka, piwko i planowanie trasy na dzień drugi.


Dzień 2



 

Rano powitała nas lekka mżawka. Humory więc nienajlepsze, ale około 11 niebo przetarło się i mogliśmy rozpocząć wycieczkę. Wyjazd z Ramsau i od razu strzał z grubej rury, wjazd do stacji kolejki Turlwand 1682m. Podziwiać było naprawdę co. Przyszła pora na niesamowity zjazd yoyo, wiecie co to oznacza Laughing. Z takim rozpędem dotarliśmy do schroniska Bachalm 1492m, by napić się zimnego i…. hmmm… ciepłego piwa. Po tych pysznościach zjechaliśmy do miejscowości Filzmoos, aby rozpocząć wspinaczkę i (jak się później okazało) szukanie szczytu Rittizberg. Oczywiście szczyt znaleźliśmy i z niego, z bananami na ustach, zjechaliśmy do Ramsau na kolację i piwko itp. itd. Laughing a co Wink.

Dzień 3



 

Tego dnia Leszek zaplanował naprawdę coś extra. Choć na mapie nie wyglądało to najlepiej, później okazało się kropką nad „I” całego wyjazdu. Z Ramsau udaliśmy się do miejscowości Pichl diabelskim zjazdem. Stamtąd do Forstau. A stąd czekała na nas niesamowita wspinaczka, czasami nachylenie przekraczało 24% . Te około 4 km podjazdu zajęło nam prawie godzinę. Na szczycie podziwialiśmy przepiękne widoki… było na co popatrzeć. Po do dotarciu do Oberhuttensee 1860m, spoceni i trochę zziębnięci, udaliśmy się do schroniska. Mała strawa, piwko i czas na dól. W tym miejscu mógłbym pisać i pisać, ale i tak nic nie odda emocji, które nam towarzyszyły… oj działo się. Po pokonaniu jeszcze paru pagórków dotarliśmy do Ramsau.

Niedziela – wyjazd do Polski. W GALERII trochę fotek, które Wam przywieźliśmy, ale wierzcie mi, w żaden sposób nie oddadzą piękna i atmosfery, która na towarzyszyła. Trzeba tam po prostu pojechać.

Pozdrawiam, Krzychu


Dla Andrzeja przesyłamy życzenia szybkiego powrotu do zdrowia !!

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close