Miało być szybko i płasko, a było nierówno


Punktualnie o godzinie 11:00, 1559 zapaleńców zaczęło rywalizację. Według mojego odczucia nie była to tylko i wyłącznie rywalizacja między sobą. Przede wszystkim była to zacięta walka człowieka z wszędobylskim błotem i deszczem. To one sprawiły, że piękne i równe (przynajmniej takie były 2 tygodnie wcześniej) leśne ścieżki zamieniły się w istny poligon, który sprawdzał nie tylko naszą kondycję, ale i umiejętności panowania nad rowerem, który co chwilę tracił przyczepność.

Z trasy pamiętam niewiele. Większość zasłaniało błoto, które co chwilę idealnie pokrywało szkła w okularach. Jednak w pamięci pozostanie kilka zjazdów, na których hamowanie tylko pogarszało sytuację, odcinki przez pola, gdzie mój licznik wskazywałbym pewnie jednocyfrową liczbę. Na szczęście zamókł i szybko odmówił posłuszeństwa, więc prędkością już się nie martwiłem.

Warto wspomnieć o walecznych mieszkańcach okolic, którzy na co dzień roweru używają w zupełnie inny sposób, a na maraton wybrali się, bo było blisko i warto spróbować. Spotkałem się z nim na ostatnich kilkunastu kilometrach, kiedy trasy wspólnie zmierzały do mety. Z jednej strony byłem pełen podziwu, dla tych Pań na miejskich rowerach, dzielnie walczących z błotem oraz tych Panów, którzy z wielkim zawzięciem pokonywali kolejne metry. Z drugiej jednak strony, stanowili oni kolejne wyzwanie. Jak tu ich wyminąć nie tracąc przyczepności i do tego zbytnio nie tracić siły, której i tak szybko ubywało. Pocieszałem się faktem, że nie jest to tylko mój problem. Ale mimo wszystko, bardzo mnie cieszyła ich obecność. Kto wie, może wśród nich byli przyszli maratonowi zapaleńcy, którzy staną na starcie już za kilka dni w Zdzieszowicach.

Jednak zanim staniemy wspólnie do kolejnego maratonu, przed nami długa droga. Mój rower do tej pory leży w domu i czeka na nowe klocki hamulcowe (poprzednie w jakiś magiczny sposób zniknęły w czasie maratonu), porządne czyszczenie sterów i może czas wymienić napęd? Jednak naprawdę było warto!

Pozdrawiam,
Grzegorz Czmielewski

 


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close