MaRaToN w PiEcHoWiCaCh

 GUCIO I MAJA [siostra, obok jedzie Grzesiu]
                                                      START [z Beatą]

                                                  GUCIO NA TRASIE
                                                                          META

 

 

 

Zacznę od tego, że w piątek moi rodzice wrócili z urlopu, więc sam musiałem się przygotować do wyjazdu, a pomogła mi w tym siostra. Jeszcze w tym samym dniu, wieczorem, przyjechaliśmy do Szklarskiej Poręby.

Pogoda nie zapowiadała się ciekawie.

 

 

 

W sobotę był start w Piechowicach. Jak zawsze przed startem, należało się upewnić czy chip działa. O 10:50 ustawiliśmy się na starcie. O 11:03 wystartował mój sektor. Nareszcie! można ruszać Wink

 

 

 

Trasa zaczęła się od prostej po asfaltowej nawierzchni, która prowadziła do lasu. W miarę szybko się z nią uporałem. Później trafiłem na pewnego zawodnika, z którym mijałem się kilka razy, aż w końcu udało mi się go zgubić i pojechałem dalej.

 

 

 

Czekał na mnie ciężki, długi podjazd, przy którym bardzo się zmęczyłem. Po drodze napotkałem miłą zawodniczkę, z którą uciąłem sobie krótką pogawędkę. Na leśnym szlaku było dużo błota. Gdy zatrzymaliśmy się przy bufecie, spoglądaliśmy na siebie dziwnym wzrokiem, gdyż byliśmy cali brudni. Później był zjazd, na którym zawodniczka ta pojechała przede mną. Więcej się już nie spotkaliśmy.

 

 

 

Pamiętam, że na podjeździe minął mnie pan Wojtek. Chwilę później minąłem pana Grzegorza i Kacpra. 5 km przed metą jechało mi się coraz gorzej, ponieważ rower był cały ubłocony. Po wyjeździe z lasu, na ostatniej prostej udało mi się wyminąć kilku zawodników.

 

 

 

Gdy zmęczony zbliżałem się do mety, zauważyłem rodziców i pana Darka robiących zdjęcia. A na mecie czekała już pani Aneta, która strzeliła mi ostatnie fotki.

 

 

Po maratonie poszliśmy umyć swoje rowery, oczywiście jak zawsze kolejka była bardzo długa. Wszyscy byliśmy bardzo zmęczeni, więc pojechaliśmy do pensjonatu.

 

 

 

W tym maratonie dałem z siebie wszystko, mam nadzieję ze w kolejnych pójdzie mi coraz lepiej Wink

 

 

 

PoZdRoWeR, GuCiO Wink

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close