MAŁA FATRA we wspomnieniach Beaty :)

Za miejsce wypadowe wybraliśmy pensjonat w miejscowości Terchova. Po przyjeździe na miejsce, rozpakowaniu się, mimo mżawki wyciągnęliśmy rowery i pojechaliśmy zrobić mały rekonesans. Widoki robiły wrażenie. Wieczorkiem przy piwku, wybraliśmy szlak rowerowy na następny dzień. Braliśmy pod uwagę to, że jak ogólnie wiadomo Darek nie lubi asfaltów i to żeby nie był za trudny dla mnie i Marty na krzesełku. Rano pogoda była całkiem fajna więc szybko śniadanko i na rowerki.

NA GRANI

NAD POTOKIEM

POCZĄTEK SZLAKU

TURYSTYCZNEGO

SZLAK ROWEROWY

SZLAK ROWEROWY

Początek szlaku oczywiście asfalt, po jakiś około 2 km mieliśmy skręcić w lewo na szlak rowerowy w kierunku miejscowości Sipkowa. Niestety przegapiliśmy ten rozjazd (nie chciało nam się wracać) i po sprawdzeniu mapy znalazłam zielony szlak ale turystyczny, który miał się po około 2–3 km połączyć z naszym rowerowym. Jak wiadomo po Czechach zawsze jeździmy szlakami turystycznymi więc pojechaliśmy nim. Początek szlaku był całkiem fajny, przepiękne widoki na góry – Rozsutce. Niestety czym dalej robiło się coraz trudniej, stromiej. Tak z przystankami na odpoczynek i zdjęcia dotarliśmy do miejsca, gdzie szlak zmienił się się w mały wąwóz (czyt. rynnę) o szerokości koło 1m. Czekało nas pchanie rowerów, było tak stromo, że musieliśmy Martę ściągnąć z rowerka i zasuwała sama pod górkę. Po około 1,5 km męczarni dotarliśmy do miejsca gdzie łączył się szlak turystyczny z rowerowym. Chwila przerwy na odpoczynek, parę zdjęć i dalej w drogę.

SZLAK ROWEROWY

Teraz już jechaliśmy szlakiem rowerowym jeszcze pod górkę parę kilometrów. Na szczycie tego wzniesienia spotkaliśmy parę rowerzystów, kobieta była już na szczycie i czekała na swojego towarzysza, któremu Darek nieźle dogadał „co kondycji brak”. Przekonał się bardzo szybko jaki stromy i trudny podjazd miał do pokonania słowacki rowerzysta. Nam się zjazd podobał, był naprawdę długi i stromy. Pankuś tylko żałował, że wiezie Martę. Po dotarciu do miejscowości Sipkova szlak prowadził już tylko w dół, aż do Terchowej. Potem pojechaliśmy jeszcze do asfaltem do miejscowości Stefanowa i do doliny Vratnej pod kolejkę. Zrobiliśmy około 35 km.

Na dzień następny wybraliśmy dosyć ambitny szlak turystyczny. Wjechaliśmy kolejką z doliny Vratnej na Snilovskie Sedlo. Ze stacji kolejki poszliśmy na Krywań. Z Krywania pomaszerowaliśmy do Chaty pod Chlebem gdyż zbierało się na burzę i mieliśmy zamiar ją tam przeczekać. I jak się okazało był to dobry pomysł – po burzy udało się zrobić kilka fajnych fotek i ruszyliśmy dalej. Poszliśmy na Chleb i dalej granią – czerwonym szlakiem aż na Południovy Guń. Z grani schodziliśmy szlakiem żółtym, bardzo stromym, gliniastym i śliskim stokiem narciarskim. Darek z Martą poślizgnął się kilka razy, na szczęście nic się nie stało, tylko pokrzywiło się nosidło. Po wielkich trudach dotarliśmy do Chaty na Gruni, gdzie ku wielkim naszemu zaskoczeniu spotkaliśmy miejscową ekipę na rowerach zjazdowych. Po krótkim odpoczynku pozostało nam tylko już zejście do Doliny Vratnej pod kolejkę.

Nam tym szklaku nie odbyło się też bez niespodzianek. Oprócz błota do pokonania mieliśmy przewrócone grube drzewa. Gdy dotarliśmy pod kolejkę okazało się że uciekł nam ostatni autobus – ale zabrali nas uprzejmi słowaccy turyści. W ten dzień dostaliśmy tak popalić (szczególnie ten stok narciarki), że dorobiliśmy się porządnych zakwasów, więc następny dzień na rowerze musiał być „lajtowy”.
Tak też było. Pokręciliśmy się trochę okolicznych miejscowościach, zobaczyliśmy pomnik Janosika, posiedzieliśmy nad strumieniem itp.


W następny dzień pojechaliśmy szlakiem rowerowym (asfaltem) zobaczyć Zamek w Strecznie. W odróżnieniu od Pankusia Marta była bardzo zadowolona z tej wycieczki. Na liczniku wyskoczyło nam 53 km.
W kolejny dzień pogoda nam trochę nie dopisała więc wyszliśmy w góry dopiero w południe. Wybraliśmy niedługi ale bardzo przepiękny szlak na Tiesnavy.

TIESNAVY

TIESNAVY

TIESNAVY I BOBOTY

VELKY KRIVAŃ

Słynne Diery postanowiliśmy zobaczyć następnego dnia. Przez Nowe Diery i Dolne Diery przeszliśmy całą trójką. Po krótkiej naradzie, gdyż pogoda zaczęła się psuć, Darek poszedł sam na Górne Diery a ja z Martą wróciłam do Stefanovej, gdzie czekałyśmy na Pankusia.


W ostatni dzień wybraliśmy się znowu na rowerki. Szlak, który mieliśmy jechać niby był rowerowo-turystyczny. Mieliśmy do wyboru dojechać do miejscowości Lutiska lub odbić na górę Mravecnik. Niestety rzeczywistość wszystko zweryfikowała. Po pierwszej wycieczce prorocze słowa Pankusia się sprawdziły – „oby nie było gorzej niż ostatnio”.
Jak zwykle początek szlaku asfalt, potem szutr, kamienie coraz większe, jeden strumień (przejechaliśmy na rowerach), drugi, trzeci itd. Przez następne już przeprawialiśmy się na piechotę (było ich kilkanaście i coraz trudniejsze do przejścia). Cały czas mieliśmy nadzieję, że za następnym zakrętem się poprawi.


Naszą nadzieję rozwiała tama utworzona naturalnie z gałęzi, głazów itp. Za ową tamą było jeszcze gorzej, pełno błota, wody i szlak robił się bardzo wąski, zarośnięty. Specjalnie zrobiłam zdjęcie, bo nie mogliśmy uwierzyć, że to jest szlak rowerowy. Do tego miejsca ujechaliśmy „aż” 4 km a przeprawa ta trwała około 2 godziny. Po powrocie do „cywilizacji” pokręciliśmy się trochę jeszcze po okolicy. Tak oto wyglądał nasz ostatni dzień urlopu.

Bardzo nam się te góry podobają, wrócimy tam jeszcze, gdy Marta będzie trochę starsza bo czekają na nas Rozsutce, na które nie mieliśmy odwagi wybrać się z Martą podczas tego pobytu.
Mamy również odwiedzić część Lucanską Małej Fatry, w której

jest podobno więcej szlaków rowerowych.
W części Krywańskiej Małej Fatry szlaki rowerowe w większości przebiegają po asfalcie, mało jest ich w terenie, a niektóre wcale nie są przejezdne czego sami doświadczyliśmy.

Pozdrawiam, Beata

P.S. A to Beatko dla Ciebie od całej ekipy MTB Krapkowice !! STO LAT !!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close