IMG_1253

Królowa Śnieżka

Królowa Śnieżka

Na Śnieżkę marzyłem wjechać już od dobrych kilku lat… Lecz zawsze coś wymyślałem ,by się z nią nie zmierzyć 😉 W końcu mnie dopadła !
Za pośrednictwem Grzegorza udało mi się odkupić start. Następnie zarezerwowałem hotel w Karpaczu na cały weekend.

Już od kilku tygodni starałem się odpowiednio przygotować pod ten start, by móc stawić czoła Śnieżce :) Wszystko układało się po myśli… Forma w miarę przyzwoita, chęci zdobywcze na wyżynach ! :)
W przeddzień wyjazdu do Karpacza postanowiłem jeszcze potrenować jazdę konno. No i tuż pod koniec jazdy niefortunnie spadłem z konia. Potężny ból w plecach powodował ograniczenia w poruszaniu się na nogach. Momentalnie pomyślałem, że mój udział w Uphill Race legł w gruzach. Wściekły na siebie, na konia, na wszystko…

W piątek jednak decyzja, że się pakujemy. Co prawda podczas montowania rowerów zastanawiałem się czy w ogóle jest sens zabierać je ze sobą. Karpacz powitał nas wysokimi temperaturami, zatem postanowiliśmy w sobotni poranek zrobić rozgrzewkę przed śniadaniem. Trening ten miał na celu sprawdzenie możliwości jazdy na rowerze po czwartkowych nieprzyjemnościach. Jest dobrze, da się kręcić, ból do wytrzymania :)

Ku mojej uciesze niedzielny dzień startu wita nas nieco niższą temperaturą. To jest duży plus ! Dwie godziny przed startem spotykam Grzegorza i o dziwo Sławka i Michała, o których nie wiedziałem, że będą startować :) Humory dopisują, ale u mnie także lekkie zdenerwowanie. To dla mnie debiut i nie wiem co mnie czeka. Koledzy przekonują, że spokojnie dam radę. Uwierzyłem w to co mówią…

IMG_1230

W sektorze ustawiliśmy się pod koniec stawki. Przecież lepiej się wyprzedza niż być wyprzedzanym 😉 Jedynie ambitny Michał czekał na kresce z przodu.
Nagle wodzirej krzyczy 3…2…1… start !
Koniec sielanki, jedziemy ! Obiecałem Darii, że będę się oszczędzał, więc odcinek asfaltowy pokonuję w miarę spokojnie, bacznie obserwując pulsometr

.IMG_1254

Przed Wangiem pojawiła się kostka no i się zaczęło. Ten odcinek ok 200 m znam dokładnie, więc 1/1 i sylwetka z brodą na kierownicy. Za bramą Parku Narodowego nachylenie wcale się nie zmniejszyło. Wielu uczestników zaczęła prowadzić rowery. Nie działa to motywująco, bo samemu ma się ochotę na zejście. Ale walczę, by nie spaść z siodła ! Taki miałem plan. Nie jadę o miejsce, o czas, ale całość muszę podjechać. Pierwszy kryzys pojawił się bardzo szybko, bo po 6 km. Ból w kręgosłupie daje znać o sobie coraz bardziej… Potem wystąpiły gorące poty i zimne dreszcze. Miałem serdecznie dość. Umysł powiadał zejdź z roweru, to nie ma sensu ! Przecież jedziesz 3,5 km/h czyli w tempie tych co idą obok ! A niemiłosierna kostka brukowa przeszkadzała rytmicznie posuwać się do przodu. Cholernie ciężki odcinek trwał do 8,5 km aż wyłoniła się Strzecha Akademicka, a wraz z nią upragniony bufet.
Przerwa obowiązkowa. Trzeba obniżyć tętno serca, bo wykituję :)
Podczas odpoczynku opiłem się za dużo napojów i zrobił się kolejny problem… Do samej mety miałem poziom wody w gardle… echhhhh.

Do Domu Śląskiego pozostało 3 km. z czego połowa z górki. Zjazd po kocich łbach poodkręcał chyba wszystkie możliwe śrubki w rowerze. Zjazd, który wcale nie pozwalał odpocząć. Gdy wyłonił się szczyt Śnieżki i jej punkt obserwacyjny pomyślałem, o rany jeszcze tak daleko, tak wysoko ?!
Przecież to tylko 2 km do mety !!!
Dalej ostro pod górkę… Kocie łby wystają coraz bardziej nieregularnie. Wystają jak chcą. Na dodatek trzeba omijać wycieczki piesze i rowerzystów, którzy zjeżdżają już z mety w dół.

IMG_8653

IMG_8657

IMG_8658

IMG_8659

Doping na tym odcinku sięga zenitu, bo meta tuż, tuż. Spośród tłumu słyszę Darię jak mocno krzyczy… Lecz nie mam sił, by pokazowo finiszować. Tym bardziej, że ostatnie 150 m jest tak strome, że tylko śladem węża można to podjechać. Wreszcie meta !!!Mam dość… Nie potrafię z Darią nawet zamienić zdania, tak wyczerpany jestem. Ktoś zakłada mi medal, ludzie klaszczą, upragniony kusek :) Chyba jednak żyję !!!!

IMG_1265

IMG_1266

IMG_1253

IMG_1240

IMG_1252

Niedoceniona przeze mnie Śnieżka wyssała ze mnie całą energie. Marne 13,5 km ale porachowała mi kości. Kiedyś się z Nią jeszcze policzę, ale nie prędko… Najwcześniej za rok !

Arczi

3 comments for “Królowa Śnieżka

  1. Lechu
    Lechu
    17 sierpnia 2015 at 12:48

    No, no, pięknie. Ja bym chyba był wśród tych, co pchają :(

  2. Magda
    17 sierpnia 2015 at 15:16

    Ja też mam ochotę na Śnieżkę, ale po tym Twoim opisie… zwątpiłam :(

  3. Sławek Mędrecki
    Sławek Mędrecki
    19 sierpnia 2015 at 05:20

    Brawo Arczi! za rok znów się zmierzymy z tą Śnieżką 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close