20170630070

Kotlina Kłodzka niebieskim szlakiem

Dwa lata temu przejechałem większość niebieskiego szlaku prowadzącego ze Szklarskiej Poręby do Pasterki. Przerwałem jazdę na Przełęczy Kłodzkiej, teraz dojrzałem do jej skończenia. Dojrzewałem długo bo wspomnienia wielu męczących podejść nie chciały wyblaknąć aż wreszcie stało się. Samochód zostawiam w Kłodzku na parkingu i przez Jaszkową podjeżdżam do miejsca, gdzie wtedy skończyłem. 20170630055Początek łatwy i przyjemny, pogoda dopisuje ale zaczyna się robić stromo. Pierwsze podejście – na Ptasznika (719 m)- robię z uśmiechem na ustach, plecak lekki, forma jest. Kolejne mnie trochę zaskakuje bo nie miało go być, w dodatku ścieżka trochę niknie pod trawami, nie widać licznych gałęzi i kamieni i tempo siada. Przez Lądek dojeżdżam do ruin zamku Karpień,   gdzie pojawia się pierwszy deszczyk. Trochę noszenia po schodach, ostrożne zsuwanie się w dół i znowu jazda.      20170630063 20170630066  Za Gierałtowem robi się gorzej. Długie odcinki pchania i burza z gradem jakoś nie motywują. Na szczęście wychodzi słońce a podejście zamienia się w podjazd więc znów jest dobrze. Ostatni trudny odcinek tego dnia jest przed schroniskiem – szlak beztrosko wbija się w kopułę Śnieżnika do wysokości ponad 1200 m, żeby później ją trawersować. Od schroniska już z 20170630073górki, przynajmniej teoretycznie bo trochę podjazdów po drodze zaliczam. Za to dalej jest ładny, szybki zjazd kończący się na widokowych łąkach nad Jodłowem. 2017070108220170630070

Po noclegu w Międzylesiu ruszam w stronę Jagodnej w Górach Bystrzyckich. Poza jednym zgubieniem szlaku i skrótem przez las jest nieźle. Dopiero za Spaloną zaczyna się gorszy odcinek – wieczne błota. 20170701086Jest płasko i na torfiastym gruncie kałuże w koleinach nigdy nie wysychają. Trudno jechać, trzeba obchodzić lasem albo skakać z jednej strony na drugą. Czas biegnie a kilometry nie przybywają. W dodatku zaczyna 20170701097popadywać deszcz, na szczęście wiatr przegania chmury i znów świeci słońce. Za Dusznikami zaczynają się Góry Stołowe i wdrapanie się o 100 m na pierwszy „stół” wysysa dużo sił, których powoli zaczyna brakować. Od Skał Puchacza jest w zasadzie płasko bo szlak prowadzi skrajem urwiska, jednak więcej prowadzę rower niż jadę ze względu na ilość kamieni, korzeni i wąską ścieżkę. W dodatku zaczyna solidnie padać i pojawiają się myśli o odwrocie. W Karłowie jednak znowu grzeje słońce i decyduję się jechać do końca. Przyjemna trasa sprowadza do Pasterki ale szlak wiedzie dalej, do granicy i Machowskiego Krzyża. No cóż, trzeba dojechać do końca, więc jadę. Mijam granicę polsko-czeską i nagle okazuje się, że niebieski szlak rozgałęzia się tu w dwóch kierunkach! Wobec siły wyższej uznaję trasę za zakończoną i po zjedzeniu przedostatniego batonu robię w tył zwrot. 20170701106 20170701108W schronisku w Pasterce trwa zakończenie maratonu Gór Stołowych, więc rezygnuję z posiłku, zresztą dosyć późna pora zmusza do jazdy. A do Kłodzka jeszcze kawał drogi, na której oczywiście czeka kilka wzniesień. Do samochodu docieram o 19.30 a więc równo 12 godzin po wyruszeniu w trasę. Wynik 2 dni to 192 km i 4382 m przewyższeń. Czuję się usatysfakcjonowany, chociaż przyrzekam sobie nie pchać się więcej na piesze szlaki. Oczywiście nie wierzę w skuteczność tej obietnicy, za to wierzę, że powtórzę tą trasę w wariancie trochę zmodyfikowanym, za to w całości przejezdnym. I mam nadzieję, że nie sam.ślad

Pozdrawiam zza biurka ale ze wspomnieniami z gór

Leszek

3 comments for “Kotlina Kłodzka niebieskim szlakiem

  1. Arczi
    Arczi
    7 lipca 2017 at 14:43

    Lechu, nie wyobrażam sobie Twojej trasy bez spacerowania z rowerem :) PS. Zabrałbyś kiedyś kolegę ;P

  2. Lechu
    Lechu
    10 lipca 2017 at 08:59

    Zabrałbym. Następnym razem będzie chodzenie po schodach tylko do schronisk, barów i na wieże widokowe, jeżeli się takie trafią :)

  3. Sławek
    Sławek
    17 lipca 2017 at 16:04

    Leszku, Ty to masz końskie zdrowie aby się na takie szlaki porywać 😉 no i oczywiście świetną formę. Dystans w dwa dni a zwłaszcza przewyższenie robi ą wrażenie.
    Na trasę (w wariancie nie do pchania) też bym się pisał 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close