P7080165a

Korona Sudetów cz. 2

W ubiegłym roku zacząłem realizację rowerowej „Korony Sudetów”  Moja trasa przebiegała przez Luz, Jested, Wysoką Kopę, Skopiec, Skalnik, Śnieżkę, Żaltman, Waligórę, Borową, Wielką Sowę, Ślężę, Kłodzką Górę, Szczeliniec, Wielką Destnę, Jagodną, Śnieżnik i Smrk. Pozostały do zaliczenia: Jerab, Lazek, Sluneczna, Pradziad i Prcny Vrch, przy czym dwa ostatnie już znałem. Udało się wygospodarować dłuższy weekend i pojechałem na dokończenie trasy.Z domu wystartowałem w sobotę rano przy niepewnej pogodzie, niebo było zasnute, nawet trochę kapało. Chmury na szczęście się nie skropliły tylko powoli rzedły i po paru godzinach zrobiło się słonecznie. Droga do Jesenika upłynęła szybko, gnałem asfaltem żeby jak najszybciej wjechać w teren. W Horni Lipowej niespodzianka – pomimo niepewnej pogody mnóstwo ludzi idzie w górę. P7060008aOkazało się, że tym magnesem jest Lesni bar, gdzie większość kończyła wędrówkę. Obecność piechurów skutecznie motywowała mnie na podjeździe, gdy z grymasem imitującym uśmiech mijałem jednego po drugim.Nad barem droga się bardziej położyła a i ludzi spotykałem rzadziej więc jechało się przyjemnie. Od Smrka zaczęła się właściwa kontynuacja tury. Ruszyłem w stronę Brannej trasą którą zimą szliśmy na nartach pod górę, w którymś momencie jednak zjechałem za nisko i nie chciało mi się wracać. Zjazd wąskim asfaltem w lesie był jednak na tyle przyjemny, że nie żałowałem.Podjazd pod Jerab w większości P7060034aprowadził szosą, dopiero końcówka była szutrowa i kamienista. Na górze tylko tabliczka pozwala się domyślić, że to już tu – 1003 m, najwyższe miejsce Hanusovickej Vrchoviny. Nocleg wypadł w Pisarovie przed miejscowością  Stity. Zatrzymałem się przy restauracji by uzupełnić bidon a okazało się, że jest gdzie spać. Rano kuchnia była zamknięta i trzeba się było obejść bez śniadania; w dodatku to była niedziela więc nieprędko znalazłem otwarty sklep. Wybór nie był oszałamiający, zdecydowałem się na jogurt i słone paluszki :( – do obiadu musiało wystarczyć.Teraz w kolejce czekał Lazek (714 m) w Zabrzeskiej Vrchovinie. Łatwy podjazd drogą pod wieżę i dawne schronisko, teraz niestety nieczynne (nici z obiadu). Do następnego „szczytu” – Slunecnej – trzeba było teraz przejechać ponad 70 km, oczywiście szosą. Teren bardzo malowniczy, pofałdowany, na niebie słońce i trochę chmurek a więc warunki idealne na przejażdżkę. Mimo to droga mnie zmęczyła, chyba dlatego że czekałem na moją górę a ta nie chciała się przybliżyć, ba! nawet pokazać. Wreszcie jest, można skręcić do lasu i (znowu po smole) zacząć właściwy podjazd. P7070115aJednak nie poszło tak szybko; skutecznym spowalniaczem okazały się poziomki masowo czerwieniejące na poboczu J. Na Slunecnej (800 m – najwyższe wzniesienie Niskich Jeseników) obejrzałem z dołu maszt telekomunikacyjny i pojechałem w stronę Pradziada (w drodze wyjątku używam polskiej pisowni). Nocleg znalazłem w chacie Barborka na zboczu Pradziada. Trochę zbyt przeciągnąłem czynności adaptacyjne w pokoju bo po zejściu do jadalni kuchnia już okazała się nieczynna. Na pocieszenie została reszta słonych paluszków i „capovane”.Tym razem poczekałem na śniadanie a potem popedałowałem na Pradziada (1491 m). Teraz szybkie ubieranie kilku warstw odzieży i w dół w stronę Cervenohorskego Sedla. Po zaliczeniu skrótu :) uwagę przykuła tabliczka „Vysoki Vodopad”. Okazało się, że trzeba zejść 120 m w dół po korzeniach i schodach ale na szczęście zostawiłem rower na górze i nie musiałem go targać z powrotem. Przez Videlske Sedlo i „Nad Horni Udoli” dostałem się pod P7080143aostatni szczyt „korony”. Prcny Vrch (975 m, Góry Opawskie) nie wygląda okazale ani z daleka ani z bliska natomiast dał mi najwięcej przyjemności ze wszystkich. Dość wymagający podjazd leśną drogą, widokowe skałki z boku, możliwość wyboru wielu wariantów zjazdu i pustka na szlaku to wymarzone zakończenie tury. Chociaż niezupełnie zakończenie bo nie mogłem się oprzeć zaliczeniu jeszcze Biskupiej Kopy i to był ostatni górski akcent. Podsumowując całą „Koronę Sudetów” stwierdzam, że pierwsza część była ciekawsza od drugiej; było tam stosunkowo mniej odcinków łącznikowych pomiędzy szczytami i więcej jazdyślad.a terenowej. Teraz poza odcinkiem z Pradziada do Jarnołtówka była jazda głownie szosą, poza tym niższe góry i sielski krajobraz nadały wycieczce bardziej krajoznawczy niż górski charakter. Druga część w liczbach: 3 dni, 410 km i 5560 m przewyższeń.

Więcej zdjęć tu:

https://picasaweb.google.com/105102271490828696712/KoronaSudetowCz2?authuser=0&feat=directlink

 

Lechu

3 comments for “Korona Sudetów cz. 2

  1. krzychu
    12 lipca 2013 at 20:11

    Lechu jestes niezniszczalny pozazdrościć

  2. Arczi
    13 lipca 2013 at 13:44

    Co w tym jogurcie było ?! Hmmm :)

  3. Rafał
    17 lipca 2013 at 22:35

    Lechu, a te paluszki to chyba ENERGIZER-y były :)
    Pozdro i SZACUN wielki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close