010ks

KORONA SUDETÓW – CZ. 1

 

 

A teraz po kolei. Po podróży pociągiem do Zgorzelca mogłem przesiąść się na rower. Obejrzałem Zgorzelec i Goerlitz a potem ścieżką rowerową ruszyłem na południe. Na naszą stronę wróciłem w Radomierzycach na kawę (dzięki poleceniu miejsca przez Karola) i dalej do Bogatyni obejrzeć księżycowy krajobraz kopalni. Potem Zittau (piękna starówka) i powoli w stronę gór. Wreszcie zaczęły się podjazdy, gdzie mogłem zjechać z asfaltu. Lausche (albo Luż) to najwyższy szczyt Gór Łużyckich i pierwszy na mojej trasie. Podjazd ciężki, po luźnych kamieniach, zupełnie nieniemiecki Smile. Za to zjazd ciekawy – stromy, po korzeniach, potem szuter i w końcu asfalt. I tak wjechałem w Zittauer Gebirge a wyjechałem z Luzyckich Hor Smile

 

 

Następny był Jested – szczyt nad Libercem z olbrzymią wieżą widoczny z Izerów i Karkonoszy. Podjazd asfaltem na samą górę, porównywalny z Pradziadem, długi i nużący.
Stamtąd przeniosłem się w Izery z Wysoką Kopą następny był Skopiec w Górach Kaczawskich i Skalnik w Rudawach Janowickich. Z Okraju, gdzie wypadł kolejny nocleg, było wejście na Śnieżkę a później wróciłem do Czech żeby wspiąć się na Żaltmana, potem na Waligórę, Borową, Wielką Sowę i Ślężę. Kilka razy wybrałem zły wariant podjazdu i musiałem walczyć z ciężarem roweru wlokąc go po zaroślach czy skałach. Na Żaltmanie szukałem szczytu wśród bunkrów i jagód (również na Skopcu i Smreku nie ma oznakowania szczytu), z Borowej i z Ruprechtowskiego Spicaka z trudem schodziłem po stromym stoku, a na większości zjazdów zaciskając klamki wyobrażałem sobie w jakim tempie znikają klocki hamulcowe.

 

 

Kolejne zaliczone szczyty to Kłodzka Góra w Górach Bardzkich, Szczeliniec Wielki (piechotą),  Velka Destna w Orlickich, Jagodna w Bystrzyckich, Śnieżnik i Smrk w Rychlewskich Horach.  Zabrakło mi dwóch dni, żeby wjechać na pozostałe: Lazek, Jerab, Slunecna, Praded i Prcni Vrch – wszystkie w rejonie Jeseników. Będzie więc pretekst, żeby pojechać dokończyć dzieła Smile.

 

 

Przez 8 dni przejechałem ponad 800 km i ponad 14000 m podjazdów. Dużo było odcinków asfaltowych, ale też sporo różnej jakości szutrówek i ścieżek. Najłatwiejsze do podjechania: Velka Destna, Waligóra, Kłodzka Góra, Jagodna. Trudno było na Borowej, Skalniku, Ślęży (zły wybór drogi) i Śnieżniku, na który z obu stron prowadzi kamienista ścieżka. Największym zaskoczeniem były nowe szerokie szutrówki w Górach Bystrzyckich i trwająca cały czas budowa nowych, największym rozczarowaniem Ślęża, gdzie spodziewałem się sporo dróg podjazdowych na szczyt a skończyłem na czerwonym szlaku niosąc rower po schodach. Jechałem z małym bagażem (plecak i mała torba na bagażniku), więc żywiłem się i spałem korzystając z miejscowej infrastruktury. Na całym sudeckim pograniczu potwierdza się to, co widać w Jesenikach – w Czechach w każdej wsi, nawet przy boiskach są knajpki zachęcające do wejścia i wydania w nich koron, w Polsce albo nie ma albo odstręczają swoim wyglądem. Oczywiście generalizuję, ale …Frown Noclegi wypadały mi różnie, zależy gdzie dojechałem – w hotelu, schronisku albo „agroturystyce”- komfort noclegu na ogół odpowiadał cenie, wszędzie jednak była ciepła woda. Pogoda dopisała, tylko 3 razy jechałem w deszczu i to niezbyt długo. Rower poza drobnymi awariami nie zastrajkował, jednym słowem było super.

 


 

Pozdrawiam, na dobre zakręcony
Lechu

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close