OLYMPUS DIGITAL CAMERA

KoRNO – zabawa z mapą w tle

W ostatnią marcową sobotę wystartowałem, za namową Irka, w KoRNO czyli Kosmicznym Rajdzie Na Orientację. Sobota była oczywiście marcowa za to majowa pogoda – ciepło, sucho i słonecznie. W Błędowie – obecnie części Dąbrowy Górniczej, gdzie był start i meta, zjawiłem się sporo przed czasem. Spokojnie wypiłem kawę serwowaną przez Orga i powoli szykowałem się do startu. Samochody przybywały dość licznie i w sumie nazbierało się ponad 130 osób. Kwadrans przed odbywa się odprawa, na której dowiadujemy się m.in. o terenach wyłączonych z ruchu i godzinie zamknięcia trasy. Mamy 8 godzin na jazdę, wydaje się całkiem sporo. Monika prowadząca odprawę beztrosko informuje, że mapy które dostaniemy do dyspozycji są aktualne na 2005 rok, więc niektóre szlaki uległy zmianie, jednak drogi i ścieżki pozostały w zasadzie takie same. Trasa wg optymalnego wariantu wynosi 100 km, ona zaliczając próbnie wszystkie punkty przejechała 110, gdyż objechała najtrudniejsze fragmenty naokoło. Brzmi dość groźnie ale nic to, damy radę. Chociaż klasyfikacja jest prowadzona indywidualnie nie ma przeszkód aby jechać grupą. Jadę razem z Irkiem, od początku ustalamy, że nie będziemy się napalać na zrobienie całej trasy tylko pojedziemy lajtowo. Na dostarczonej zawodnikom mapie są zaznaczone punkty kontrolne rozrzucone po całym terenie i każdy ustala własną taktykę czyli kolejność zaliczania punktów. My z góry zakładamy że nie wszystkie będą nasze, musimy tylko wybrać, które ominąć.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dostajemy mapy i gdy zastanawiamy się, w którą stronę pojechać połowa bikerów już znika za pierwszym zakrętem. Pobudzeni wizją, że możemy być ostatni już na starcie, ruszamy do pierwszego punktu o numerze 6. Parę osób też tam jedzie więc jest nas więcej. Przy pierwszym rozwidleniu zaczyna się dyskusja, w którą ścieżkę skręcić. Jakoś udaje się wybrać właściwą drogę i docieramy do mostka z pierwszym punktem kontrolnym – dziurkaczem z odpowiednim układem szpikulców. Mostek jest pniem przerzuconym przez rzeczkę i powoduje niezłe emocje w czasie przeprawy. Za nim jest punkt nr 1, który nam się jakoś nie podoba. Jest wprawdzie blisko ale na mapie są zaznaczone mokradła, natomiast brak ścieżki. Rezygnujemy z niego i jedziemy w inną stronę. Dwa razy zapuszczamy się w ślepe ścieżki (cały czas jesteśmy w lesie) aż w końcu docieramy do szosy, którą już gnamy do punktu nr 18. Chyba zbyt szybko chcieliśmy go zaliczyć i przez pośpiech odczytaliśmy opis punktu 8 zamiast 18. Przez to tracimy z 10 minut ale w końcu jedziemy dalej – znowu szosą nadkładając jakiś kilometr. Nic to, jest pięknie i trzeba się cieszyć jazdą a nie stresować zawodami. To pierwszy dzień wiosny i pomimo pięknej pogody przyroda powoli budzi się do życia. Jest sporo motyli, chór ptaków towarzyszy nam cały czas ale trawy są jeszcze zeszłoroczne, mnóstwo zeschłych liści w lesie i tylko spomiędzy nich wyłaniają się dywany kwiatów, czasami pojawia się zielona wyspa świeżej trawy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Dojeżdżamy do następnego punktu przy domku agroturystyki. Wiadomo że jesteśmy w dobrym miejscu ale nie potrafimy znaleźć dziurkacza. Dojeżdża paru zawodników i w końcu zauważamy właściwy słupek, na którym nie ma jednak typowego znaku. Nauczka na przyszłość, że oznakowania może nie być. Dla mnie jest to pierwsza taka impreza więc wszystko jest nowością. Spotykamy kolejną grupkę i jedziemy przez jakiś czas razem by na rozwidleniu wybrać różne koncepcje. Do punktu nr 1 prowadzi czerwony szlak ale nie szukamy go tylko lecimy do 9-ki. Po kwadransie przedzierania się przez piachy nagle pojawia się czerwony szlak odbijający w lewo. Spontanicznie skręcamy postanawiając jednak zaliczyć jedynkę. 2 km przez piach powoduje otrzeźwienie i krytyczne spojrzenie na mapę. Przecież kilometr wcześniej powinniśmy natrafić na rzeczkę i co, wyschła? Trudno, wracamy, widocznie szlak prowadzi teraz inaczej niż 10 lat temu. Któryś kolejny punkt jest między skałkami na wzgórzu. Po kilku próbach kończących się na nowo postawionym płocie znajdujemy właściwą ścieżkę i jako pierwsi docieramy na górę. Teraz pora na batony i izotonik a w tym czasie docierają następni i od razu pytają o punkt. Nic z tego, tym razem postanawiamy skorzystać z ich pracy i wylegujemy się na trawie czekając aż go odnajdą. Generalnie jedziemy we dwójkę ale w okolicy punktów kontrolnych jakoś materializują się inni uczestnicy zawodów. Po chwili znowu nie widać nikogo.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zatrzymujemy się na obiad w Rabsztynie a potem ruszamy dalej coraz częściej kontrolując czas. Na metę wracamy pięć minut przed limitem z zaliczonymi jedenastoma punktami i opuszczonymi czterema. W ten sposób kończymy zawody zajmując zaszczytne miejsca.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zabawa była przednia – jazda drogami i bezdrożami Jury i zgadywanie co autor mapy miał na myśli rysując (albo i nie) kreski i znaczki. Na mecie oprócz rowerzystów zjawiło się kilkadziesiąt osób z trasy pieszej z psami więc radosne ujadanie potęgowało nastrój wiosennego święta. Przejechałem 88 km czując pod koniec dnia przyjemne zmęczenie. Oby zawsze tak wyglądał początek sezonu.

004 - Kopia040 - Kopia 054 - Kopia
Z rowerowym pozdrowieniem
Lechu

Tu zdjęcia Irka

https://plus.google.com/photos/113613487443997653755/albums/5993912067447757793?banner=pwa

3 comments for “KoRNO – zabawa z mapą w tle

  1. Arczi
    24 marca 2014 at 00:20

    Lechu, zawstydzasz…

  2. Lechu
    Lechu
    25 marca 2014 at 17:33
  3. Adrian
    26 marca 2014 at 11:33

    MTBO to jest to!!! Ja byłem zgłoszony na te zawody ale zabrakło mi motywacji w postaci kompana z którym mógłbym jechać :/ Dlatego przeczytałem tę relację z kującym bólem w brzuchu! Gratulacje zatem :). A Diablik ma po nosie :P. Pozdro!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close