P1300091

Jest śnieg, jest Śnieżnik

Plan był taki: powtórzyć rowerowy objazd Kotliny Kłodzkiej, tyle że na nartach. Do tego potrzeba jednak porządnego śniegu i wolnego tygodnia a ani tego ani tego nie było. Nastąpiła modyfikacja założeń ale rzeczywistość okazała się bardziej brutalna i w Lądku, skąd miał być start było czarno. Wylądowaliśmy więc w Bielicach „U Eli”; miejscówka ma tą zaletę, że jest na samym końcu wsi.

P1280003100 m od domu można już założyć narty i ruszamy w stronę Kowadła – szczytu na granicy polsko-czeskiej. Towarzystwo mocne narciarsko, wiadomo że każdy da radę. Jurek porusza się na nartach skiturowych (z naciętą własnoręcznie łuską), Irek, Sławek i ja na śladówkach (lub backcountry jak wolą niektórzy). O ile biegówki można by przyrównać do roweru szosowego a zjazdówki do downhillu to my wybraliśmy trekking :). Z Kowadła kawałek schodzimy (wąsko, ostro i ślisko) a później już na nartach wzdłuż granicy wspinamy się na Smreka. P1280011 P1280014 P1280015 P1280017 Parę razy latem w zacnym towarzystwie zjeżdżałem tu objadając się jagodami, teraz śniegu przybywa z wysokością i jagodzisk nie widać. Od Smreka jest już przygotowany ślad, który doprowadza nas do chaty Paprsek na zasłużone „capowane”. Do Bielic zjeżdżamy już o zmierzchu.

Rano zakładamy sakwy (czyli pakujemy plecaki na 3 dni) i ruszamy w stronę Śnieżnika. Trasa po polskiej stronie jest a raczej była w całości przygotowana przez ratrak, jest równy, twardy ślad i chociaż ma już co najmniej tydzień to nie jest zniszczony bo tam nikt nie chodzi. Jedynym mankamentem jest brak jakiejkolwiek gastronomii :(. Pojawiają się wytopienia a nad Kamienicą nawet trzeba zdjąć narty bo nie ma po czym jechać. To jedyne takie miejsce na całej trasie, poza nim wszędzie jest biało. P1290025 P1290029 P1290042 W schronisku są wolne miejsca, więc rezygnujemy z pierwotnie planowanego przejazdu do Spalonej, gdzie może być krucho ze śniegiem i postanawiamy zostać na 2 noce.

Po niespiesznym śniadaniu wychodzimy na niebieski szlak, który doprowadza do chatki pod Śnieżnikiem. Czysto, schludnie, aż się wierzyć nie chce, że są takie ogólnie dostepne miejsca. Chociaż trzeba się wysilić, żeby tu dotrzeć i widać selekcja naturalna robi swoje. P1300057 P1300058 P1300064 P1300068 P1300091 P1300094                    Dalej przebijamy się przez Wielki Lej tracąc w głębokim śniegu sporo czasu i kalorii. Parę upadków, trochę plątania w krzakach, awaryjne hamowanie – słowem jest atrakcyjnie :). W końcu udaje się dotrzeć do wyraźniejszej ścieżki a potem już wygodnie zjeżdżamy do chaty Navrsi. Niestety nie ma smażonego sera więc musimy się pocieszyć innymi specjałami. Wracamy przez szczyt Śnieżnika, na który docieramy już po malowniczym zachodzie słońca. Kawałek niesiemy narty bo jest ciemno, twardo i nierówno i tylko Jurek na cięższym sprzęcie (w końcu ma mtb :)) daje radę zjechać całość.

Pora wracać do domu. Tym razem przechodzimy przez wierzchołek w drugą stronę. Jest wietrznie i mglisto i trochę czasu tracimy na znalezienie „słonika”, a potem już wiemy gdzie jechać. P1310100 P1310102 Chociaż śnieg niezbyt przyjazny, dość zmrożony i trudno utrzymać narty w pożądanym kierunku. W końcu docieramy do przygotowanej trasy biegowej, która kieruje ponownie do Navrsi. Pokrzepieni na duchu a zwłaszcza na ciele 😉 idziemy (jazda jest z górki, po płaskim i pod górę to człapanie) po czeskiej stronie granicy. Trasa biegowa jest przygotowywana na całej długości, jednak przez niedostatek śniegu w niższych partiach nie jest komfortowo. Mimo to jest dobrze, nart prawie nie trzeba zdejmować. P1310104 P1310107 W końcu dostajemy się pod Rudawiec gdzie przechodzimy na północną stronę granicy i za chwilę zamykamy pętlę. Zjazd do Bielic prowadzi tą samą drogą, którą podchodziliśmy idąc na Śnieżnik, tylko teraz jest mniej śniegu i trzeba być czujnym. Ostatnie 500 m to już spacer po lodzie z nartami w rękach. Razem 95 km i 3127 m podejść – niby dużo ale jak na 4 dni – w sam raz. ślad

Pozdrawiam zimowo

Lechu

I jeszcze filmik z pierwszego dnia

https://www.youtube.com/watch?v=a2Tka80TF8U&feature=youtu.be

2 comments for “Jest śnieg, jest Śnieżnik

  1. Arczi
    27 lutego 2018 at 07:22

    Twardziele ! Znajome okolice :)

  2. Smr
    Smr
    27 lutego 2018 at 11:15

    Fajna przygoda! I widzę same znajome twarze, pozdrawiam kolegów.
    Ale że ja nie wiedziałem o tej chatce pod śnieżnikiem… ech…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close