CT – trofeum zdobyte !

W klasyfikacji ostatecznej, Wojtek zajął w kat. Open 40 miejsce, a w swojej kategorii wiekowej był 21. W wyścigu wystartowało 70 zawodników z różnych stron świata – wśród nich zawodowcy znani z pierwszych miejsc wyścigów szosowych i górskich z krajów takich jak Belgia, Czechy, czy Austria. Wyniki Wojtka (najmłodszego uczestnika) na kolejnych etapach wyścigu Crocodile Trophy przedstawiam poniżej w tabeli.

 

 


Na kolejnych etapach Wojtek dzielnie sobie radził. Nie przejmował się tym, że większość zawodników przyjechała na ten wyścig z całymi teamami i ekipami z całym zapleczem technicznym. Nie przejmował się tym, że hamulce w rowerze od wszędobylskiego piachu przestają działać. W końcu nie przejmował się tym, że buty go obcierają. Pierwsze etapy szły mu doskonale. Na pierwszym etapie na metę przyjechał jako 33 zawodnik, na drugim był już 21. Trzeci etap, który uważany był za najtrudniejszy ukończył na 22 miejscu – na 70 zawodników startujących w wyścigu. Czwarty etap przyniósł wiele niespodzianek – trzy przebite dętki, problemy techniczne z rowerem. Przyjechał na metę jako 59 zawodnik. Na następnym etapie szybko tą stratę odrobił. Był 20 na mecie. W klasyfikacji generalnej – z sześciu pierwszych etapów Wojtek zajmował 17 miejsce w swojej kategorii wiekowej (do 31 lat) oraz 29 miejsce w kategorii Open. Do końca Krokodyla zostały tylko trzy etapy, bo ten ostatni – dziesiąty zawsze jest już tylko Etapem Pokoju, w którym każdy zostaje zwycięzcą. Od siódmego do dziewiątego etapu Wojtkowi pechowo przydarzały się niefortunne przebicia dętek. Tak pechowe, że nie był już w stanie nadrobić straty i utrzymać się w klasyfikacji generalnej w pierwszej trzydziestce. Mimo to, jest bardzo zadowolony ze swojego wyniku i realizacji swojego marzenia. Nie każdy zdołałby przejechać 1200 km po bezdrożach gorącej Australii. Jemu i innym zawodnikom uwzględnionym w klasyfikacji generalnej to się udało.


Relacje z wyścigu można zobaczyć na www.crocodyl.pl. Wojtek wraca do Polski 9 listopada – samolot ląduje w Warszawie. Po powrocie do Opola na pewno zorganizujemy pokaz zdjęć i Wojtek przedstawi szczegółową relację z Krokodyla.


A co w przyszłym roku? Czy Wojtek podejmie kolejne wyzwanie? Na pewno tak, ale tym razem z teamem! W większej grupie Polacy na pewno zdołają wspiąć się na szczyty klasyfikacji pewnego wyścigu…


Pozdrawiam, Agnieszka Wojtysiak

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close