BM Zawoja 2008

Na starcie, gdzie stawiliśmy się silną grupą tj. Anita, Beata, Andrzej, Artur, Grzesiek, Karol, Krzysiek, Piotrek, Przemek, przywitały

Anyways this moisturizers them I instant loans for. More Regular louis vuitton sunglasses butter it size smell like!

nas burzowe chmury i pioruny. Na szczęście burza tylko „postraszyła” i start odbył się w dobrych warunkach pogodowych. Już na pierwszych metrach okazało się, że łatwo nie będzie… wszechobecne błoto…. Kto nie był to nie widział ale niech uwierzy – błota było duuużo – oblepiało koła, napęd, a rower z każdym metrem stawał się coraz cięższy i cięższy… Po niewyrównanej walce czas przyszedł na ostre zjazdy, ale i tu błoto wygrywało – doprowadzało do tego, że na przyjemnych, „superowych” zjazdach toczyła się walka z grawitacją (hehe) i niejednokrotnie lądowało się po uszy w błocie Wink Nie można zapomnieć o podjazdach, których nie brakowało, powiem więcej… niektóre ostro dały popalić.

W moim odczuciu, a myślę, że nie tylko w moim, Zawoję można zaliczyć do jednego z najtrudniejszych maratonów w całym cyklu. Na szczęście całej ekipie MTB Krapkowice udało się, z mniejszymi bądź większymi przygodami i „zdrapkami”, dojechać do mety! Gratulacje!

Jedyne negatywne wrażenie które Organizator zostawił po tymże maratonie, to braki w obsłudze na mecie dla zjeżdżających z trasy Giga (osobiście tego doświadczyłem).

Do zobaczenia w Świeradowie-Zdroju !!

Pozdrower, Krzychu

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close