BM_Miekinia2016_1

Bike Maraton Miękinia 2016 – mój pierwszy maraton

BM_Miekinia2016_1

Przed maratonem miałem dwa cele. Przejechać dystans Mega oraz awansować przynajmniej o jeden sektor.

Po zamontowaniu rowerów na bagażnik, Wyjechaliśmy z Michałem Hońka 16 kwietnia ok. godz. 9:00. Padał deszcz i było zimno.
Na szczęście na miejscu okazało się iż w Miękini jest ładna pogoda i świeci słońce. Ale żeby nie była tak przyjemnie, na trasie ponoć jest bardzo duża ilością błota i kałuż, a do tego może spaść deszcz.
Po 10:00 szybkie przebranie, zdjęcie rowerów oraz montaż nr startowych. Jedziemy kilka km na rozgrzewkę i ustawiamy się w sektorach. I tu jest kontrast – Michał w pierwszym a ja w siódmym. Na starcie widziałem jeszcze Grzegorza Czmielewskiego.

BM_Miekinia2016_5

Ze względu iż to mój pierwszy start, sektor siódmy, najliczniejszy gdyż tego dnia na starcie ustawiło się ponad 2020 zawodników. Straszny ścisk, rower obok roweru. O godz. 11:00 ruszył pierwszy sektor. Po 30 min ustawiłem się na starcie wraz z całym ostatnim sektorem i po chwili start. Straszny ścisk, brak możliwości wyprzedzania czy przyśpieszenia. Taki jechałem ok. 5km po czym zaczęło się przerzedzać oraz zaczęło się błoto i kałuże. Ale co tam, przyśpieszyłem i co chwilę wyprzedzałem zawodników, dosłownie slalom. Tak przejechałem ok. 25km.

BM_Miekinia2016_4

Na pierwszych podjazdach znów był ścisk oraz kolejki. Co podjazd to korek, bo ktoś prowadzi rower, bo poślizgnął się na błocie i zatrzymał. Co udało się pojechać kawałem to znów podjazd, korek i zejście z roweru. Strasznie to wypłynęło na ostateczny czas. Do tego gigantyczne ilości błota, grzęzły rowery i spowalniało to jazdę.

BM_Miekinia2016_3

Na 38km, podczas zjazdu i przejazdu przez mały strumyk z prowizorycznym mostkiem, zawodnik przede mną przeleciał przez kierownicę. Przednie koło zablokowało mu się przed mostkiem, a ja wpadłem na jego rower i też zaliczyłem upadek. W udo dostałem jego pedałem a w łydkę ramą. Jakoś się pozbierałem i po szybkich oględzinach stwierdziłem, iż to tylko dwa siniaki i jadę dalej. Ból był uciążliwy ale pedałowałem do przodu. Następnie zaczęło się dublowanie przez zawodników z trasy Giga i co chwilę zjeżdżanie na bok, bo ktoś wyprzedzał. Do tego zaczęło padać na ostatnich kilometrach.
Do mety dotarłem zmęczony, ubłocony, mokry, poobijany … ale szczęśliwy że dojechałem.

BM_Miekinia2016_2

Wynik nie był rewelacyjny, dał mi jednak awans do sektora szóstego.

Pozdrawiam serdecznie,
Adam

2 comments for “Bike Maraton Miękinia 2016 – mój pierwszy maraton

  1. Arczi
    Arczi
    30 kwietnia 2016 at 14:10

    Te maratony działają jak narkotyk. Jak już raz spróbujesz… :) Wtedy nawet błoto nie straszne ! 😛

  2. Lechu
    Lechu
    3 maja 2016 at 22:29

    Adam, można powiedzieć „pierwsze koty za błoty” :)
    Teraz będzie już tylko lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close