P1200028 (Kopiowanie)

Bielawa, tyś to mnie zaskoczyła.

P1200028 (Kopiowanie)Nie spodziewałem się po Bielawie zbyt wiele.  Nigdy tam nie byłem, nic o tej trasie nie czytałem, a przekonanie o łatwości trasy bardzo mocno siedziało w mojej głowie. Może to wspomnienia z Gór Swoich sprzed kilku lat,  kiedy to chodziłem po nich i zapamiętałem je raczej jako łagodne górki. Jakże bardzo się myliłem. Jednak zacznijmy od początku.

Moja przygoda zaczęła się już dzień wcześniej, kiedy okazało się, że nie mam czym się dostać na maraton. Wizja odpuszczenia startu nie wchodziła w grę, bo pogoda zapowiadała się idealna. Na szczęście oba Sławki zaoferowały swoją pomoc. Następnego dnia zaraz po godzinie 7 podjechał po mnie Slavo wraz ze swoim synem Arkiem i kibicem (a raczej „kibicką” Olą). Ruszyliśmy na podbój Gór Sowich! Na miejscu stawiliśmy się zaraz po godzinie 9. Czekała już tam na nas idealna pogoda, a po jakimś czasie zjechała się reszta teamu:

Magda nastawiona na walkę ze ścisłą czołówką,

Arek jak zwykle uśmiechnięty,

Grzegorz G. – czarny koń tej edycji.

Sławek ‘Smr’, któremu nie udało się wcisnąć w koszulkę swojego synka i musiał startować w bluzie.

Trochę przed jedenastą ustawiliśmy się w sektorach i wyczekiwaliśmy startu. Nadal w mojej głowie siedziało przekonanie, że trasa będzie naprawdę prosta.

DSC_0046Zaczęło się. Wszyscy (a było nas koło tysiąca) ruszyliśmy pod górę. Z profilu trasy umieszczonego w sieci pamiętałem tylko tyle, że pierwsze 15 km to podjazd, a później to już tylko mniejsze  hopki. Postanowiłem trzymać się Sławka przynajmniej na pierwszym podjeździe. No niestety, po jakiś 7 km moje tętno krzyczało „Zwolnij, bo nie dojedziesz!”. Tak też zrobiłem i zacząłem jechać swoim tempem. Sławek powoli mi uciekał i jak się później okazało, skręcił na MINI, bo jazda w bluzie okazała się zbyt uciążliwa. Zaraz po rozjeździe tras zaczął się ciekawy podjazd na Wielką Sowę. Najpierw do wyboru były luźne kamienie lub korzenie, później pozostały tylko kamienie. Bardzo przyjemny techniczny odcinek, który mocno przypadł mi do gustu. Już wtedy zrozumiałem, że nie będzie tak łatwo jak sobie myślałem. Po wjechaniu na szczyt zaczął się szybki zjazd. Nie był zbyt trudny technicznie, ale szutrówką też bym go nie nazwał. Gdy sobie tak leciałem w dół, nagle usłyszałem, że coś leci razem ze mną. Niestety, okazało się, że to powietrze z tylnego koła. Trochę mnie do zdenerwowało, bo siły jeszcze miałem sporo, ale nie ma co narzekać, to część prawdzowego MTB. Szybka zmiana dętki i dalej w dół. Z dalszej trasy pamiętam tylko tyle, że była wspaniała. Urozmaicone podjazdy od prostych szutrowych, poprzez naprawdę strome, skończywszy na bardzo technicznych wśród kamieni i korzeni. Zjazdy również mile mnie zaskoczyły. I tutaj również było przekrojowo. Pojawiły się szerokie leśne ścieżki, chociaż i  na nich zawsze było trochę kamieni. Nie brakowało też technicznych zjazdów, które dostarczały mnóstwo radości. Czego nie było na trasie? Asfaltu! Wielki podziw dla osób układających trasę. Na asfalt wjechaliśmy chyba tylko raz i to na bardzo krótki odcinek.

DSCF6897Czas leciał, kilometry leciały, ale i siły też bardzo szybko znikały. Na około 30 km poczułem, że sił już niewiele, a do mety jeszcze sporo. Nie obyło się bez skurczy. Wtedy postanowiłem, że na dzisiaj wystarczy rywalizacji z innymi, a zaczynam rywalizację z samym sobą. Mimo bólu i zmęczenia jechałem dalej. Około 40 km, kiedy stałem na poboczu i się rozciągałem podjechał do mnie jakiś zawodnik z batonikiem w ręku, krzycząc, że może pomoże. Nie skorzystałem, bo w kieszonce jeszcze zalegał mi jeden żel jednak sam gest dodał mi sporo siły. Ruszyłem dalej i po kilkuset metrach na poboczu spotkałem tego samego zawodnika. Tym razem on się rozciągał. Pojechaliśmy dalej razem, co chwilę pokrzykując sobie z bólu, czy też robiąc grymasy na twarzy. We dwójkę jakoś tak raźniej. Zleciał nam ten czas do mety, gdzie sobie podziękowaliśmy za wspólną jazdę.

NaDSCF8751 mecie przywitał mnie Arek (syn Sławka), który był bardzo zadowolony ze swojego debiutu i coś czuję, że zobaczymy go teraz częściej na górskich ścieżkach. Po jakimś czasie na metę wleciał Arek W. Nie był zbytnio zadowolony z wyniku, za to trasa również bardzo mu się podobała. Po jakimś czasie wszyscy już byliśmy na mecie wymęczeni, ale zadowoleni z trasy jaką przygotował nam organizator.

Co do wyników, to szczególne gratulacje dla Magdy, która jak zwykle uplasowała się w ścisłej czołówce. Jestem tez pod wrażeniem Sławka ‘Smr’, który po sporej przerwie w ściganiu się uplasował się też bardzo wysoko. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie Grzesiek G., który na pierwszym swoim maratonie w tym roku pojechał niesamowicie. Grzegorzu, jak Ty trenujesz i co Ty jesz, że tak łatwo wjeżdżasz pod górę? Oczywiście, gratulacje dla wszystkich, którzy zmierzyli się z trasą i ją pokonali, bo to było spore wyzwanie. Sam na pewno wrócę w okolice Bielawy jeszcze w tym roku.

Pozdrawiam,

Grzesiek Cz.

 

 

Filmik Smr:

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=zuv2d7N_o5c#t=29

3 comments for “Bielawa, tyś to mnie zaskoczyła.

  1. Arczi
    28 lipca 2013 at 12:43

    Arczi: Też miło wspominam Bielawę… Co prawda był to rok 2011, ale trasa ponoć tylko kosmetycznie zmieniona.
    Gratki również dla debiutanta :)

    • Magda
      28 lipca 2013 at 15:32

      Rzeczywiście Bielawa to super traska, no i pogoda wyśmienita do ścigania…
      Gdyby nie moja gleba… z pewnością byłoby lepiej :)
      Teraz kuruję szlify na łokciu i kolanach i szykuję się na Szklarską. Do zobaczenia na trasie!

  2. Grzesiek
    28 lipca 2013 at 20:46

    Jak trenuje to powszechnie wiadomo – na szosie! Są tacy co dzisiaj się o tym przekonali, że „letko” nie jest 😉
    Nie bez powodu czekałem pół roku na moją ulubioną trasę więc nie maiłem wyjścia pojechać inaczej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close