P8310372

BESKIDY ROWEREM, CZYLI PRZEMYŚL – WISŁA MTB

Udało mi się spełnić jedno ze swoich rowerowych marzeń – przejazd przez Beskidy.  Pomysł kiełkował długo i nie mógł dojrzeć ale gdy w końcu zabrałem się za ustalanie trasy to poczułem ten zew – przygody, podróży, ucieczki w nieznane.

P8310375P8290241 P8250055

Do Przemyśla dotarłem pociągiem po kombinowanej podróży z przesiadkami.  Po konsumpcji pierogów, które stały się moim stałym menu ruszyłem w stronę górującego nad Przemyślem „Kopca Tatarskiego” a potem grzbietem w stronę Bieszczadów.  Ten dzień  spędziłem na Pogórzu Przemyskim jadąc w większości dość dobrymi trasami rowerowymi, głównie szutrami.  Może niezupełnie szutrami bo kamieni tam było sporo ale z perspektywy całego tygodnia tamte drogi wydają się gładkie.  Gdybym miał krótko podsumować charakter przejechanych w Beskidach i Bieszczadach dróg i ścieżek to nasuwa się jedno skojarzenie – kamienie.  Wydaje mi się, że były wszędzie, wytelepało mnie jak rzadko w Sudetach.  Część bagażu wiozłem na bagażniku zamocowanym do sztycy siodła i na każdej większej nierówności słyszałem skrzypienia, trzaski, stęknięcia – to bagażnik protestował przeciwko brutalnemu traktowaniu. Pomimo protestów przetrwał jednak całą trasę bez awarii. Zresztą szczęśliwie przez cały tydzień nie miałem żadnej usterki, przebitej dętki czy zacinającej się przerzutki. Zbędnym (chociaż obowiązkowym) bagażem były: zapasowa opona, dętka, łatki i narzędzia a także ciepła bielizna i folia ratunkowa zabrane na wypadek awaryjnego noclegu gdzieś w głuszy. Cały bagaż (ok. 8 kg) wiozłem w plecaku i specjalnej rowerowej torbie na bagażniku. Po pierwszych kilometrach musiałem zrobić przepak i odciążyć bagażnik ze względu na jego protesty a dociążyć plecak, co nie było miłe dla ramion ale jakoś przywykły L.  Spałem w schroniskach, hotelach, pensjonatach, które się trafiały, gdy miałem dość jazdy (trochę w tym było planowania, przyznaję).  Drobny problem pojawił się tylko raz, gdy w Zborowie w Słowacji (tak mi wypadła trasa) szukałem kwatery, gdzie mogłem zapłacić złotówkami (nie było bankomatu a miałem tylko 10 euro na jedzenie i piwo bo pierwotnie nie planowałem tam noclegu). Ceny wszędzie były podobne: 35 – 40 zł za noc.

P8270174 P8260120P8290304

Planując  w domu  trasę starałem się unikać dróg asfaltowych, wybierałem polne, leśne, szlaki turystyczne korzystając z map i googlując. Oczywiście musiałem pójść na pewien kompromis, żeby realne było pokonanie dystansu w tydzień, więc część wyznaczyłem po „smole”.  Na ogół moje wybory okazały się udane – drogi i ścieżki były przejezdne i malownicze chociaż nie obyło się bez wpadek. Kilka podejść okazało się tak trudnych, że posuwałem się w tempie „na dwa”, czyli na raz rower do przodu i zaciśnięcie klamek, na dwa moja kolej i znowu: rower, ja, rower, ja…  Zresztą sporo chodziłem obok roweru (musiał biedak odpocząć) nie tylko pod górę ale czasami też w dół. Tak było np. na Chryszczatej w Bieszczadach czy Policy w paśmie Babiogórskim.  Polica zresztą ciężko mnie doświadczyła:  na początku podjazdu byłem późno i chcąc uniknąć stromego szlaku turystycznego wybrałem drogę dojazdową do schroniska; ktoś miejscowy objaśnił, jak mam pojechać, jednak  skręciłem nie tam gdzie trzeba. Rezultatem było tempo „na dwa” i szukanie schroniska przy czołówce. Gdy już szykowałem się do biwaku pod chmurką okazało się, że budynek jest 200 metrów ode mnie J. Kuchnia już była nieczynna ale bar na szczęście dla mnie otwarto JJJ. Następnego dnia nie było wiele lepiej –ze względu na mokre korzenie i kamole większość czasu przepychałem rower a w dół też schodziłem. Tu zresztą zaliczyłem jedyne gleby na całej wyprawie – raz schodząc, raz zjeżdżając.

P8270133P8290282 P8290271

Mój szlak od Przemyśla prowadził przez Rybotycze,  Arłamów, Ustrzyki Dolne, Nasiczne, Ustrzyki Górne, Wetlinę, Baligród, Komańczę, Zyndranową,  Krempną, Zborov, Krynicę, Wierchomlę, Piwniczną, Szczawnicę, Niedzicę, Rabkę i Szczyrk do Wisły.  Chciałem nacieszyć się jazdą i górami, nie zależało mi na zdobywaniu szczytów, więc ich lista nie jest imponująca: Chryszczata, Wielki Bukowiec, Jaworzyna Krynicka, Turbacz, Polica, Leskowiec, Skrzyczne i kilka mniej znanych.  Zresztą ta lista nie jest obiektywna bo na Jaworzynie i Turbaczu ograniczyłem się do zdobycia schroniska i nie wdrapywałem się na wierzchołek J.  Spędziłem 1 dzień na Pogórzu Przemyskim, 2 dni w Bieszczadach i po jednym w Beskidzie Niskim i Sądeckim oraz po pół dnia w Pieninach, Gorcach, Beskidzie Żywieckim i Śląskim – w sumie 8 dni (a właściwie 6 dni i 2 połówki). Byłem w paśmie Otrytu w Bieszczadach, w Mucznem oglądałem żubry, jechałem wzdłuż Wetliny i Solinki, Jasiołki i Dunajca, co chwilę odkrywałem miejsca zapierające dech;  tak było na przełęczy Nasiczniańskiej, przed Jaworkami (Małe Pieniny) czy na zjeździe ze Skrzycznego. Zostałem zauroczony rozległymi terenami na wschód od Krynicy z kopułami cerkiewek i polanami po wioskach, które tam kiedyś istniały.  Kilka razy ścieżka znikała i chaszczowałem; na ogół pocieszeniem w takich chwilach były obficie występujące jeżyny J. Deszcz złapał mnie raz – w Bieszczadach i zmusił do skorygowania trasy; ze względu na oblepiającą wszystko glinę musiałem się wycofać z lasu i pojechać naokoło; to był jedyny dzień w którym więcej czasu spędziłem na asfalcie. Na Chryszczatą jednak w tym dniu dotarłem bo tam błota było mniej a na dodatek przestało padać. Najbardziej mnie zaskoczyła konieczność prowadzenia welocypedu naokoło Jeziorka Duszatyńskiego – niby płasko ale mokre korzenie skutecznie zniechęcały do jazdy. Bieszczady zapisały mi się w pamięci koślawymi ścieżkami i pustymi (poza obwodnicą bieszczadzką) drogami które kiedyś zawierały w sobie zapewne asfalt albo i nie. Beskid Niski kojarzą mi się z cerkiewkami, kamienistymi polnymi drogami i przejazdami przez liczne brody, Pieniny z piękną spacerową drogą wzdłuż Dunajca po słowackiej  stronie, Gorce to rozległe polany i długi zjazd z Turbacza do Rabki, Beskid Mały to windowanie roweru po rozoranych drogach i w nagrodę fajna jazda grzbietem od Leskowca do Żaru (Żar niestety ominąłem).  Na koniec czekała mnie wisienka na torcie – zjazd ze Skrzycznego na Przełęcz Salmopolską – urozmaicona jazda grzbietem wśród złotych traw z widokiem na obie strony Panoram i uroczych miejsc widziałem po drodze sporo, na przykład rozlewisko przed Krynicą, gdzie spłoszyłem kilka czapli; usiadły na drzewie i czekały aż sobie pójdę. I gdy próbowałem je przeczekać nad moją głową pojawiły się trzy orły zataczające kręgi i najwyraźniej zainteresowane tylko sobą. Do pełni szczęścia zabrakło tylko widoku na Tatry, które były cały czas schowane za mgiełką albo w chmurach. Ludzi spotykałem rzadko, zdarzało się że w całej wiosce nie widziałem nikogo. Nieraz przez kilka godzin nie spotkałem żadnego turysty. Miłym urozmaiceniem była grupka Zabrzan na rowerach jeżdżących po Beskidzie Niskim i nocujących w namiotach. Na przeciwnym biegunie były: Krynica, Szczawnica i Szczyrk, gdzie przytłaczał zgiełk a zwłaszcza ruch zmotoryzowany.

P8310367 P8300349P8310372

Przejechałem ponad 700 km i 12500 m przewyższeń, nie wiem ile z tego przeszedłem; chyba sporo bo średnia prędkość wyniosła tylko ok. 11 km/h.  Nie starałem się bić rekordów, nie czułem presji przejechania całego zaplanowanego dystansu więc tym bardziej się cieszę, że się udało.

Beskidy_ślad

Zapraszam do obejrzenia zdjęć:

https://picasaweb.google.com/105102271490828696712/BeskidyRoweremZPrzemyslaDoWisY?authuser=0&feat=directlink

Lechu

 

6 comments for “BESKIDY ROWEREM, CZYLI PRZEMYŚL – WISŁA MTB

  1. Arczi
    3 września 2013 at 14:20

    Za to osiągnięcie masz grabę od prezesa :)

  2. żuraw
    4 września 2013 at 20:20

    fantastyczne. Jesteś Wielki Orzeł.

  3. Grzesiek
    5 września 2013 at 23:14

    szacun!

  4. arek.k
    6 października 2013 at 21:12

    Leszek naprawdę fajna przygoda ,tylko pozazdrościć ,szacun dla Ciebie 😉

  5. Lechu
    Lechu
    7 października 2013 at 10:05

    Dziękuję za życzliwe komentarze

  6. Janek
    24 lutego 2015 at 19:20

    Leszku
    pełen szacun za taki wyczyn a jednocześnie nutka zazdrości!!! Wzór do naśladowania, może gdzieś, może kiedyś!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close